Śpiące Królewny

Nie ulega wątpliwości – matematyka jest królową nauk. Trzeba się jej uczyć, a codziennie obserwuję, że łatwo nie jest. Matematyka spędza sen z powiek wielu dzieciom, młodzieży i dorosłym. Powoduje lęki, a w konsekwencji różne nieodpowiedzialne zachowania, choćby ucieczki ze szkoły. W wielu przypadkach stwierdzam, że problemy z matematyką to sprawa zwykle drobnego zaniedbania w szkole podstawowej, które z roku na rok nawarstwia się i przeradza w coraz większe kłopoty.

Gry planszowe i łamigłówki pomagają m.in. w nauce matematyki, tego jestem pewna. Widzę efekty u mojego dziecka, widzę efekty u innych dzieci. Dlatego każdy rodzic powinien wypróbować tę formę spędzania wolnego czasu, bo dzieci uczą się bardzo dużo przez dobrą zabawę.

Jedną z gier dla dzieci, którą polecam jako zachętę do nauki arytmetyki, są Śpiące Królewny. Tę grę wymyśliło 6 letnie dziecko i choć jest polecana od 8 roku życia, to zagrać można już ze starszymi przedszkolakami (5-6 lat), jednak z drobną pomocą. Co ważne – spodoba się też rodzicom. Dla jasności, nie jest to gra edukacyjna, ale zawiera taki element, wpleciony w mechanikę w bardzo ciekawy sposób.

Śpiące Królewny mogą wydawać się grą dla dziewczynek. Chłopcy tematycznie też się w niej odnajdą, bowiem jest tam sporo książąt mających ważne zadanie do wykonania. Są rycerze i smoki, eliksiry i magiczne różdżki. Grafika jest urzekająca, a imiona bohaterów, adekwatne do wyglądu, sprawiają, że gra na długo zapada w pamięci.

Zasady

Celem gry jest uzyskanie odpowiedniej liczby kart królewien lub określonej liczby punktów zwycięstwa, zależnie od liczby graczy. Każdy gracz dysponuje w swojej turze 5 losowo dobranymi kartami, z których zagrywa różną liczbę, zależną od rodzaju kart. W talii znajdują się karty:

  • służące do zdobywania kart królewien. Dzięki książętom gracz zabiera karty księżniczek z pola gry, dzięki rycerzom zabiera księżniczki od innego gracza, dzięki eliksirowi odbiera księżniczkę innemu graczowi i odkłada ją na pole gry.
  • służące do obrony przed rycerzami i eliksirami. Gracz dzięki smokom i różdżkom może ocalić obudzone przez siebie królewny.
  • służące do wymiany – są to karty numerowane od 1 do 10. Po odrzuceniu: 1 karty, 2 takich samych lub więcej niż 2, ale połączonych ze sobą dodawaniem (1 z kart musi być wynikiem dodawania), dobiera się taką samą liczbę kart ze stosu głównego.
  • dające możliwość wykonania swojej tury 2 razy pod rząd lub pozwalające zdobyć księżniczkę innemu graczowi niż osoba zagrywająca kartę.

Zagranie kart(y) jest równoznaczne z koniecznością wykonania akcji. Realizacja celu nie jest taka prosta, bo to co uda się zdobyć graczowi, może być dość szybko stracone. W końcu konkurencja nie śpi. Ta interakcja bardzo ożywia grę i jest przyjmowana zawsze z uśmiechem. Grając z przedszkolakami polecam jednak zapytać się, którą królewnę oddadzą lub uśpią. W ten sposób łatwo zaakceptują utratę zdobytej karty. Starsze dzieci nie mają z tym problemu, bo same z uśmieszkiem na twarzy wykorzystują każdą okazję by zwyciężyć.

Podsumowanie

W Śpiące Królewny najlepiej gra się w 3-5 osób, ze względu na interakcję i konieczność monitorowania wszystkich przeciwników. Rozgrywka jest na tyle krótka i dynamiczna, że z chęcią rozgrywa się kilka partyjek pod rząd. W 2 osoby gra nie rozwija skrzydeł, ale i tak pojedynki rodzic-dziecko podobają się obu stronom. Gra została nominowana do nagrody Golden Geek Best Kids’ Board Game w 2006 roku. Zasłużenie, bo zachwyca dzieci grafiką, prostą, ale wciągającą mechaniką, interakcją, a dorosłych sprytnym wciąganiem w świat matematycznych obliczeń. Polecam rodzicom i dzieciom.

 

  • Aleksandra R.

    Od kiedy mój 5 latek dostał tą grę na urodziny gramy codziennie i się nam nie nudzi.

  • Magdalena Wydra

    Gra dla wszystkich, dzieci wciągają do gry i dziadków i wujków i ciocie. Nasz wtedy 5-latek szybko zrozumiał zasady. Gra nie była droga a przyniosła dużo radości.

  • Karolina Obrzut

    To już druga z polecanych przez Ciebie, Agnieszko, gier, która trafiła na nasz stół. Bardzo spodobała się moim córkom (4,5- oraz 6,5-letniej), a mnie również przyjemnie się z nimi gra. Nie przeszkadza mi nawet losowość, bo w końcu sama jako dziecko grałam w wojnę z wypiekami na twarzy 🙂 A na poważniejsze tytuły i tak przyjdzie jeszcze czas. Oprawa graficzna jest rzeczywiście zachwycająca i urocza, chociaż nie przesłodzona i infantylna, dlatego tak jak napisałaś, gra może przypaść do gustu również chłopcom. Łatwe zasady sprawiają, że dzieci mogą w nią grać we własnym gronie 🙂