Rebel dzieciom #6: Szeregowy Pingwin

Nie, nie, to nie kolejne wcielenie Pingwinów z Madagaskaru, choć bojowość bohaterów, zaradność, podstęp i pomysłowość zdradzają, że geny są te same. Szeregowcy, o których dziś piszę, mają tendencję do ekspansji na wrogie terytoria, w dodatku mocno konkurując ze sobą.

Szeregowy pingwin to abstrakcyjna gra karciana, ubrana w sympatyczny temat. W ciągu ostatnich dni, stała się numerem 1 szybkich gier karcianych w moim domu. Wczorajsi goście rozpływali się z zachwytu nad grą i gdyby nie moja bojowość, to pewnie nie udałoby się nam zagrać w nic innego.

Gra przykuwa uwagę już samym wyglądem. Metalowe, tłoczone, kolorowe i niewielkie pudełko mieści w sobie elegancką wypraskę i 90 kart. Na kartach znajduje się 9 motywów z pingwinami, osadzonych w 5 strefach strategicznych czyli krótko mówiąc na 5 różnych tłach. Każda karta zawiera 2 lub 3 informacje: tło symbolizujące strefę strategiczną, wartość karty (1-9), na niektórych kartach pojawia się również 1 z 3 ikonek pozwalających na:

  • wyłożenie 2 kart w turze zamiast 1,
  • wyłożenie karty po odkryciu kart przez współgraczy,
  • usunięcie z gry wyłożonych kart o wartościach 7-9.

Jak zostać władcą świata

Mechanika gry, jak to bywa z grami abstrakcyjnymi, początkowo wydaje się dość zagmatwana. Szczególnie dla nowicjuszy. Po 2 rundach, ze zdziwieniem przyznają, że gra jest prosta. Po całej rozgrywce mówią, że gra jest świetna, bo trzeba w niej myśleć, jest szybka i emocjonująca. Celem gry jest zdobycie jak największej liczby punktów – ten gracz zostaje władcą świata. Sposób punktacji jest bardzo ciekawy. Zdobywa się punkty za:

  • wszystkie karty w ręku w kolorze, w jakim gracz zdobył przewagę,
  • za najsłabszą kartę w ręku w kolorze w jakim nie zdobył przewagi, ale ma ten kolor wyłożony przed sobą.

Wynika z tego, że gracz dzieli swoje karty na jawne, wyłożone przed sobą i niejawne, pozostawione w ręku. Te pierwsze to inwestycja napędzana konkurencją, te drugie to zysk z trudnym do zdefiniowania procentem.

W zasadach gry powyższe kroki zostały zebrane w 3 etapy: rekrutację (krok 3), infiltrację sabotażystów (kroki 4-5) i zejście na ląd (kroki 6-7). Dodatkowo zilustrowano kolejne działania, tak, że osoba czytająca instrukcję w lot zapamiętuje zasady. W przypadku gry w 2 osoby stosuje się 2 wirtualnych graczy, ustawionych między prawdziwymi graczami. Gracze ci tak samo biorą udział w punktacji i wymianie, jednak wymiana prowadzona jest z nimi całkowicie losowo.

Czy zostać władcą świata?

Gra jest tak zaprojektowana, że nie daje przewagi graczom zaznajomionym z grą nad nowicjuszami. Wygrać może każdy, a to za sprawą losowej dystrybucji kart. Losowość jest do okiełznania, bo prócz doboru kart, wszystko zależy od decyzji graczy. Z rundy na rundę gra jest coraz bardziej przeliczalna, a poziom kombinacji i obserwacji pól gry przed przeciwnikami wzrasta. Co ciekawe, wraz z każdą kolejną rundą przybywa kart w ręku gracza i wybory stają się coraz bardziej świadome. Gracze zagrywając karty, czy to do własnej strefy strategicznej czy oddając karty przeciwnikom, stają przed licznymi dylematami. Maksymalna liczba stref wynosi 5, czy jednak warto inwestować we wszystkie na raz? Może trzeba się skupić na 3-4? Co zostawić na ręku, co zagrać do własnej strefy? Czy oddać przeciwnikom karty, które dadzą im punkty mimo, że mnie nie są potrzebne? Czy oddać im, to co mnie się przyda, jeśli nie chcę za darmo oddawać im punkty zwycięstwa? Kiedy zagrać karty wprowadzającymi akcje specjalne? Do samego końca rozgrywki nie wiadomo kto zostanie zwycięzcą. Walka o strefy rozgrywana jest zawsze do końca i czasem, gdy gracz myśli, że w danej strefie zyska przewagę, może się rozczarować. Nigdy nie wiadomo co knują przeciwnicy i czym zaskoczą na sam koniec.

Gra przeznaczona jest dla 2-5 graczy. Miałam wątpliwości odnośnie gry w 2 osoby, ale nawet całkiem nieźle ten wariant działa. Różnica między rozgrywkami w 3-5 osób polega na tym, że im więcej osób, tym trudniej zdobyć przewagę w danej strefie, nie mówiąc już o kilku strefach naraz. W końcu stref jest tylko 5 i każdy gracz próbuje opanować kilka z nich. Remisy zdarzają się też częściej. Ogólnie rzecz biorąc, nie ma większej różnicy w ile osób się gra, choć sama wolę 3-4 osoby przy stole. Konkurencja jest wystarczająca, sprawnie się przelicza i szacuje, a rozbieżności w wynikach nie przerażają.

 

Szeregowy pingwin jest w moim odczuciu bardzo dobrą, choć lekką grą. Jest mieszaniną losowości i strategii, z interesującym sposobem zagrywania kart, ich wymiany i  końcowego punktowania. Elementy te do samego końca utrzymują ten sam wysoki poziom napięcia. Gra jest szybka (około 20 minut) i dynamiczna, choć jeśli grywacie z myślicielami, to mogą ją spowolnić. Zresztą to dobry znak – jest nad czym w grze myśleć.  Poziom abstrakcyjności i kombinacji powoduje, że ten filler nie nadaje się dla dzieci poniżej wieku sugerowanego (10+). Za to dla młodzieży i dorosłych jak najbardziej polecam. Władcą świata można zostać mając lat 10, 15 a nawet 40. Rozgrywki dają dużo frajdy.

Link BGG

Grę przekazało wydawnictwo