Imionki

Zdziwko, Nochal, Skarpetnik, Włochacz! – takie okrzyki dało się słyszeć w moim domu. Nie, to nie wyzwiska ani ksywy. To część gry. Dla kreatywnych  przedszkolaków i ciut starszych dzieciaków. Gry bardzo prostej, a jednocześnie niebanalnej. Gry, w której ćwiczy się pamięć wzrokową i słuchową.

Dla większości z was Imionki będą świeżym spojrzeniem na gry pamięciowe. Mnie zaś, poprzez połączenie obu rodzajów pamięci, przypominają genialną grę wydaną kiedyś przez Egmont „Pluszaki Rozrabiaki – opowieści z podróży”. Z tej perspektywy Imionki miałyby w sobie zaledwie małą cząstkę atrakcyjności mechanicznej Pluszaków, ale za to są o wiele szybsze, zabawniejsze i łatwiejsze w odbiorze. Zresztą w ocenie mojej córki, znającej obie gry, obie są super. Głos dziecka jest tu więc najważniejszy.

Nadaj mi imię

Imionki to stos dużych kart, z zabawnie zilustrowanymi stworkami. W swojej turze dziecko odsłania wierzchnią kartę stosu, umieszcza ją odkrytą na stosie kart odkrytych i nadaje imię stworkowi. Jeśli na odkrytej karcie znajduje się już stworek, któremu nadano imię, gracz, który jako pierwszy je poda, zdobywa wszystkie karty ze stosu kart odkrytych. Jeśli nikt nie pamięta imienia, nadaje się nowe. Grę wygrywa gracz, który zdobędzie najwięcej kart w trakcie całej rozgrywki. Dla uatrakcyjnienia rozgrywki, można wprowadzić zasadę oddawania 1 zdobytej karty za błędnie podane imię.

Bawmy się razem

Zasady są bardzo proste, a rozgrywka bardzo dynamiczna i pełna emocji. Dzieci z napięciem śledzą każdą dociąganą kartę. Po jej odkryciu z ogromnym zaangażowaniem nadają stworkowi imię. To jest najlepsza dla nich część gry. Dzieci mają różne pomysły. Od zwykłych imion, poprzez imiona oparte na wyglądzie lub jakiejś 1 charakterystycznej cesze, po bardzo skomplikowane nazwy. Tych ostatnich mój mózg nie ogarniał, co stanowiło nie lada uciechę wśród dzieci, pilnujących precyzji w nazewnictwie. Wiedzcie, że w grze liczy się nie tylko szybkość, ale też dokładność. Dzieci są bardzo surowymi sędziami. Konkurowanie ze sobą w walce o karty to bardzo duże emocje, dlatego też ta gra może być narzędziem do nauki radzenia sobie z przegraną. Z uśmiechem, dystansem (warto pokazać, że smak porażki można złagodzić zabawnym komentarzem) i zapowiedzią, że następnym razem będzie lepiej.

Gra ćwiczy pamięć i łączenie obrazów ze słowami. Rozwija też wyobraźnię i słowotwórstwo, bazujące na obserwacji elementów gry. Jest szybka i śmieszna, a to wielki jej atut. Dzieciom bardzo się podoba, a szczególnie jest przydatna 4-7 latkom.

Link BGG

Gry możecie kupić w sklepie www.planszomania.pl