Smok Obibok cz. 1 – od przedszkolaka do planszomaniaka

Do napisania tego rzutu okiem zachęciło mnie kilka spraw. Po pierwsze, pozytywna reakcja na niedawne zestawienie pierwszych gier dla najmłodszych dzieci z serii „Klub przedszkolaka”. Po drugie, moja prywatna opinia na temat obowiązkowości posiadania gier z kolejnej serii, wydanej również przez Grannę. Po trzecie, niedawny cykl na łamach Games Fanatic „Ze starej półki”. Tak też, witajcie w świecie już leciwego Smoka Obiboka.

Dla przypomnienia, poszczególne tytuły należące do tej serii uzyskały sporo nominacji, wyróżnień i nagród począwszy od roku 1998, a skończywszy na 2006 r., np. wyróżnienie w konkursie Innowator Roku 2006, organizowanym przez Europejskie Centrum Wspierania Nauczycieli, dla gier: Kot w Worku, Pory Roku, Zagadki Smoka Obiboka, Nowe Zagadki Smoka Obiboka, Figuraki, Stuku Puku, Laleczki, Mój Pierwszy Quiz, Patyczaki, Guzik z Pętelką. Przeglądając 12 pudełek należących do serii „Gry i zabawy Smoka Obiboka” miałam trochę wątpliwości, czy aby na pewno niektóre tytuły nadają się na łamy portalu o grach planszowych. Nie wszystkie są grami w prawdziwym tego słowa znaczeniu. My, dorośli nazwalibyśmy je raczej zabawkami. Jednak ich brak nie dopełniłby całości, a zwykle rodzicom małych dzieci, potrzebne jest całościowe zestawienie. Poza tym, z doświadczenia wiem, że rodzice bardzo często wymyślają reguły zabawy/gry, by zachęcić dzieci do twórczego spędzania czasu. Coś co nie jest grą, często się nią dzięki temu staje.

Pierwsza część „rzutu okiem” dotyczy przede wszystkim gier i zabaw manualnych:

Guzik z Pętelką – zawiera 12 kolorowych sznurków, 4 guziki i 6 plansz z dziurkami do wyszywania, będące w oryginale patchworkami. Nie ma tu żadnych reguł prócz wyszywania, a właściwie przewlekania sznureczków przez dziurki, z możliwością przyszycia guzika w miejsce kół, balonów, kwiatów czy nogi bałwana. Zabawka edukacyjna przeznaczona jest dla dzieci od 4 roku życia. Moja świeżo upieczona 3 latka od roku już walczy z tymi planszami i wiecznie uciekającymi nitkami. Jest coraz bardziej sprawna w przewlekaniu, choć nadal nie trzyma się wzorca. Gra ćwiczy bardzo ważne umiejętności: koordynację wzrokowo-ruchową, cierpliwość i spostrzegawczość. Przyda jej się to kiedyś jak zagra ze mną choćby w „Villa Paletti”. Sama bardzo lubię siedzieć z dzieckiem na podłodze i przewlekać, kombinować jak połączyć dziurki, by na 1 obrazek zużyć tylko 1 sznurek – jest to niezła łamigłówka.

Stuku – Puku – zawiera grubą korkową planszę, drewniany młoteczek, pudełko zwykłych pinezek, 6 plansz z wzorami (gotowe pomysły na skomponowanie obrazka); 56 kolorowych, tekturowych i bardzo ciekawych kształtów do przybijania. Przybijankę do dziś pamiętam z mojego dzieciństwa, jako jedną z lepszych zabawek. Elementy były plastikowe i mocowało się je za pomocą małych gwoździ – stanowczo potrzebny był młotek. W tej przybijance, nawet moje 3 letnie dziecko, po kilku stuknięciach stwierdziło, że woli mocować pinezki palcami. Pojawiły się jednak problemy z poziomem zniszczeń poszczególnych elementów – tektura okazała się zbyt cienka, a wyciąganie pinezek z korka to dość trudna sprawa dla małych paluszków. Szybko znalazłam rozwiązanie – zamieniłam zwykłe pinezki na pinezki tablicowe, dzięki którym dziecko: swobodnie wpina i wypina, nie niszczy tekturowych elementów, nie kłuje się w palce i nie denerwuje się, że nie daje rady operować tą wspaniałą zabawką. I choć obie uwielbiamy skrzynkę z narzędziami, to młotek poszedł w odstawkę*. Zabawka ćwiczy wyobraźnię, łączenie elementów w większą całość, precyzję i cechuje się małą powtarzalnością. Nabyte umiejętności przydadzą się przykładowo do wszelkich gier opartych na mechanice storytelling, gdzie jest potrzebna spora wyobraźnia do łączenia ze sobą poszczególnych elementów. Może ta przygoda z młotkiem zaowocuje również zainteresowaniem grą bitewną Warhammer  😉 Fantasy Battle?

*Z biegiem czasu, im moje dziecko było starsze, tym chętniej bawiło się młoteczkiem i zwykłymi pinezkami.

Patyczaki – to zabawka edukacyjna zawierająca: 48 plastikowych lub drewnianych patyczków w 4 podstawowych kolorach: żółtym, zielonym, niebieskim i czerwonym; 8 dwustronnych plansz z 48 wzorami do ułożenia. Wzory podzielone są na 3 stopnie trudności, najprostszy jest narysowany w skali 1:1, dzięki czemu dzieci układają patyczki na planszy. Pozostałe wzory układa się już poza planszami. Prócz zabawy patyczkami w układanie wzorców, instrukcja proponuje jeszcze inne kreatywne zabawy dla 1-2 dzieci, grę na punkty również związaną z układaniem, oraz grę w bierki. Patyczaki pomagają w nauce kolorów, rozpoznawaniu kształtów i proporcji, wspierają naukę liczenia, geometrii i kreatywność nie tylko budowlaną, ale i muzyczną: dobrze brzmią na bongosach, garnkach i innych przedmiotach codziennego użytku. A od Patyczaków do  ”Pictomanii” Vlaada Chvatil’a droga już niedaleka.

Kot w worku – zawiera 27 grubych, tekturowych i estetycznie wykonanych obrazków; 9 dwustronnych plansz – dokładnie odwzorowujących obrazki lub pokazujących tylko ich kształty; 30 pionków w 5 kolorach, płócienny woreczek. Autorzy proponują trzy gry. Pierwsza polega na odgadywaniu kształtów na tekturowych obrazkach przy pomocy palców, co jest bardzo trudne, bo są płaskie. Poprawna odpowiedź równoznaczna jest z obstawieniem odpowiednika na planszy jednym z pionków. Obrazek wraca do płóciennego worka. Wygrywa gracz, który jako pierwszy pozbędzie się wszystkich 5 pionków. Druga gra to wariant pierwszej. Jedyna modyfikacja to zastosowanie plansz z kształtami. Trzecia gra polega na losowaniu elementów z worka i kładzeniu właściwych na własnych planszach. Jeśli komuś sprzyja los to wygrywa. Gra ćwiczy u dzieci: spostrzegawczość, zmysł dotyku, rozwija słownictwo. Gdy moje dziecko było młodsze, poszczególne obrazki stosowałam do ubarwiania krótkich opowieści/bajek własnego pomysłu. Gra zapoznaje dzieci również z takimi elementami jak: losowość i częściowo zarządzanie nią (zależy od wprawy w rozpoznawaniu dotykiem), rywalizacja, oraz mechanizmem set collection. Jest jeszcze jedna nauka płynąca z tej gry dla rodziców, szczególnie w czasie targów w Essen – każda nowa gra jest przysłowiowym „kotem w worku”.

Figuraki – w grze znajdują się 72 kolorowe elementy (kwadraty, koła, prostokąty i trójkąty); 4 dwustronne plansze zawierające obrazki z życia Smoka Obiboka oraz obrazki skomponowane tylko z kolorowych figur geometrycznych; 2 kostki: pierwsza wskazująca kolory (6 różnych), druga figury geometryczne (na dwóch ściankach jest znak zapytania, pozwalający na samodzielny dobór figury). Na uwagę zasługują, zresztą jak we wszystkich grach z tej serii, krótkie rymowanki. W Figurkach opisują w bardzo przystępny sposób poszczególne figury geometryczne. W grze wykorzystywane są kostki, w zależności od wieku graczy 1 lub 2. Gracze rywalizują ze sobą przy ich pomocy o to, kto pierwszy zapełni swoją planszę albo w sposób ściśle określony, albo w oparciu tylko o figury geometryczne (plansze ze Smokiem). Gra uczy rozpoznawać kolory i kształty, ćwiczy spostrzegawczość i rzucanie kostkami (w pewnym wieku jest to prawdziwy problem). Jeśli dziecko tego ostatniego dobrze w dzieciństwie nie wyćwiczy, to będzie płakało przy wielu grach operujących kostkami.

Laleczki– gra zawiera 4 tekturowe dzieci (2 chłopców i 2 dziewczynki) z 4 podstawkami; 2 arkusze z ubraniami naniesionymi na folię adhezyjną (umożliwia wielokrotne przyklejanie i odklejanie elementów, co nie znaczy, że nie będzie zniszczeń); tarczę z ruchomą strzałką. Gracz w swojej turze rozkręca strzałkę na tarczy i ubiera swoją laleczkę w tę część garderoby, którą wskaże los. Jeśli laleczka już posiada dane ubranie, wtedy kolejka przepada. Wygrywa gracz, który jako pierwszy ubierze swoją laleczkę. Gra jest świetnym narzędziem zachęcającym dzieci do samodzielnego ubierania się, do prób dopasowywania elementów garderoby, do ich nazywania. W grę bardzo lubią grać chłopcy i dziewczynki. W dodatku jest pełna humoru, bo w końcu laleczka w letniej spódnicy i zimowych butach, wygląda bardzo zabawnie. Z tych zabaw może wyrosnąć twórca kolejnej gry o modzie, oby tak znanej jak „Pret-a-Porte” Ignacego Trzewiczka.

 

0 Udostępnień