Activity Junior

Czasem można spotkać mnie w szkołach z jakąś planszówką w ręku. Droga nie jest taka łatwa. Czasem mam pod górkę, czasem z górki, a czasem muszę korzystać z lokalnej komunikacji. I dosłownie, i w przenośni. Wejście do szkoły nie jest takie łatwe. Trzeba dobrze przygotować grunt. Wizyta w sekretariacie, umówienie spotkania z dyrekcją, czasem dobre słowo tamże od znajomych nauczycieli. Potem rozmowa, prezentacja, zachęcenie i umówienie terminów. Po co? Po to, by dobrze przetestować gry, które świetnie nadają się właśnie w szkołach i mieć materiał na recenzję.


Na początku tego roku trafiłam do Szkoły Podstawowej nr 8 w Trzebini. W ręku miałam polską wersję gry Activity Junior. Activity to jedna z bardziej znanych na świecie gier rodzinnych i imprezowych. Od 1990 roku sprzedano ponad 5 milionów egzemplarzy, w kilku różnych wersjach. Activity jest znane na naszym rynku już od kilku lat, w zeszłym roku wydano polsko-angielską wersję dla dzieci już w wieku przedszkolnym czyli My First Activity . Niedawno pojawiła się kolejna dwujęzyczna wersja dla starszych dzieci– Activity Junior.

Czym jest Activity Junior? To po prostu kalambury. Na grę składają się: plansza z torem, na którym poszczególne pola mają symbole akcji, klepsydra, 4 drewniane pionki i karty. Ten ostatni element jest najważniejszy, bo stanowi podstawę gry. Na nich znajdują się potrzebne do gry hasła, które można opisać, narysować lub przedstawić pantomimicznie. Świetną cechą tego wydania jest:

  • liczba haseł – po 3 na każdej karcie, zaś kart jest 330, co daje nam 990 haseł;
  • dwujęzyczność – hasła są zapisane w wersji polskiej i angielskiej, co znacznie zwiększa wartość edukacyjną gry;
  • dopasowanie trudności haseł do poziomu wiedzy młodych graczy, od 8 roku życia, oraz (w miarę) dobre dopasowane haseł do sposobu ich przedstawienia (na karcie jest po 1 haśle do pokazania, narysowanie lub opisania);
  • wyróżnienie haseł trudnych czerwoną czcionką, takie hasła jednocześnie odgadują wszyscy uczestnicy gry (jeśli grupy są silne, to mogą same zgadywać);
  • elastyczność zasad, które można dowolnie dopasowywać do graczy.

Gra wymaga minimum 3 graczy, według opisu na pudełku jest przeznaczona dla maksymalnie 16 osób. Górna granica może być dużo większa i bez problemu można grać w klasach/grupach liczących i 30 osób. W grze uczestniczą 4 drużyny, więc klasę/grupę dzieli się odpowiednio, a liczba haseł jest tak duża, że każdy członek drużyny co najmniej raz prezentuje hasło z karty. Bawią się więc wszyscy, nawet ci, co nie chcą prezentować haseł.

Rozgrywka polega na dociągnięciu przez przedstawiciela drużyny karty ze stosu, zapoznaniu się z hasłem odpowiadającym symbolowi, na którym stoi pionek drużyny na torze na planszy i zaprezentowaniu hasła. Czas na udzielenie odpowiedzi wyznacza klepsydra. Za prawidłową odpowiedź pionek drużyny jest przesuwany o tyle pól ile wskazuje wartość liczbowa przy danym haśle. Pionek jest przesuwany o 3-6 pól. Wygrywa drużyna, która jako pierwsza osiągnie linię mety.

Wśród haseł znajdują się m.in. czynności, przedmioty, pojęcia abstrakcyjne. Testując w 3 klasach:  III, IV i VI nie zauważyłam większych problemów z ich rozumieniem. Owszem, zdarzały się pojedyncze, które sprawiały niektórym dzieciom kłopot, jednak wiedza i zasób słownictwa dzieci były na bardzo dobrym poziomie. Dzieci radziły sobie z prezentowaniem haseł, choć niektóre wymagały mojej, jako moderatora, pomocy. Czasem podpowiedziałam na ucho jak opisać lub pokazać, jednak interwencja była tylko w nagłych przypadkach. Trzeba być świadomym, że to nie tylko gra dla zabawy. Dla dzieci wyzwaniem są nie tylko hasła, ale też narzucony przez tor gry sposób prezentacji. Wyzwaniem jest rywalizacja między grupami, presja własnej grupy chcącej zwyciężyć. Wyzwaniem jest często przełamanie wewnętrznych oporów związanych z wystąpieniem przed całą klasą, nauczycielem, lęk przed „zbłaźnieniem się”. Dzieci mają wiele barier, które muszą pokonać, jednym przychodzi to łatwo, innym trudniej. Myślę, że te zwykłe kalambury można zamienić w wielopoziomowe narzędzie, bo pod przykrywką zwykłej zabawy dobry pedagog będzie mógł zdiagnozować i rozwinąć umiejętności społeczne i psychiczne swoich podopiecznych.

Jest pewien mankament tej gry, co zauważyli 6 klasiści, najlepiej radzący sobie z hasłami. Gra nie jest sprawiedliwa czyli może dojść do sytuacji, w której istotna jest kolejność grania. Pomimo losowości związanej z doborem karty i hasła, pomimo różnie punktowanych haseł niesmak pozostawiła sytuacja, w której 2 drużyny bez trudu odgadywały wszystkie hasła i wygrała ta, która zaczęła grę jako pierwsza. Pozostałe drużyny powinny mieć szansę na jeszcze 1 turę, można też zrobić dogrywkę między drużynami, które osiągnęły linię mety lub po prostu ogłosić kilku zwycięzców. Dzieciom zależy na wygranej.

Gra bardzo spodobała się dzieciom, tym bardziej, że natłok szkolnych obowiązków nie sprzyja takim zajęciom. Szkoda, bo dzieci mają przecież rozwijać się na wielu płaszczyznach, a nie być tylko ociosanym kawałkiem drewna (wybaczcie pedagodzy i nauczyciele, że to piszę, ale tak widzę szkołę – jako siekierę tnącą młode zielone gałązki indywidualizmu i zdolności).

Grę polecam, tylko liczcie się z tym, że 1 godzina lekcyjna może nie wystarczyć do osiągnięcia linii mety. Szczególnie wtedy, gdy chcecie z dziećmi zrobić coś więcej niż tylko zagrać.

Dziękuję Dyrekcji SP 8 za możliwość przetestowania gry, a wydawnictwu Piatnik za przekazanie gry na rzecz szkoły. Mój egzemplarz trafi niebawem do drużyny zuchowej.

 

0 Udostępnień