Science4you #1 – nie samą planszówką żyje człowiek

Dzwonek do drzwi. Kurier. Moje dziecko pędzi na złamanie karku by zobaczyć co przyszło. Otwiera przesyłkę i zadaje pytanie: Znowu gry? Chwila konsternacji. Przełknęłam. Przemyślałam i coś sobie przypomniałam. Kiedyś wydawnictwo Granna wydało tekturowe zabawki naukowe Koontz. Opisywałam je nawet dla Was. Wtedy moje dziecko było bardzo zaangażowane w budowane i zabawę. Jak się rozwaliły, bo to w końcu tektura, kupiłam znowu.

Po niedawnym pytaniu, zupełnie przez przypadek trafiłam na stronę wydawnictwa Trefl, a tam zupełnie przypadkowo zobaczyłam coś co nie było planszówką i …

Nie samą planszówką żyje człowiek – zahuczało w mojej głowie.

To prawda, granie w planszówki przynosi wiele korzyści, ale zapomniałam, że są też inne przedmioty, które są równie dobre jak gry. Dobrze wykonane, z pomysłem, niesztampowe, rozwijające, kształcące i przyciągające uwagę wszystkich domowników, sąsiadów czy znajomych. Zabawki prospołeczne i naukowe. Zabawki, które przyniosą wiele korzyści odbiorcom.

Przyszła więc paczka z Trefla. Znowu gry? Ależ skąd! Santiago i owszem, ale jeszcze coś specjalnego. 4 pudła z serii Science4you. I już Wam przekazuję – to jest bardzo dobry pomysł na prezent dla dzieci już 6 letnich (pod opieką dorosłych), dzieci starszych i młodzieży. Dorośli też się świetnie przy tym będą bawić, a na pewno będą zadowoleni, że dzieci mądrze spędzają czas, podczas gdy dorośli bawią się planszówkami.

Dziś opowiem Wam o 2 zestawach: Fabryka mydełek i Nauka o wodzie. Zestawy te pozwalają na przeprowadzenie prostych i ciekawych doświadczeń chemicznych i fizycznych. Każdy zestaw zawiera dość sporych rozmiarów książeczkę, którą można podzielić na 2 części. Pierwsza wprowadza w tajniki chemii lub fizyki, potrzebne do zrozumienia przeprowadzanych doświadczeń. Druga część to opis doświadczeń. W zestawie znajdują się również wszystkie potrzebne do doświadczeń przedmioty, których w typowym domu raczej nie znajdziecie. Przedmioty są bardzo dobrej jakości.

Pod względem merytorycznym książeczki są nawet nieźle opracowane, choć jako chemik z wykształcenia i fizyk z zamiłowania mam trochę do nich uwag. Myślę, że w przyszłości wydawca, podobnie jak wydawnictwo Granna, zadba o merytoryczny nadzór jakiegoś specjalisty nad całą serią. Tak by wszystko błyszczało. Nie martwcie się jednak, niewprawne oko nie dostrzeże błędów w tekście, a całość będzie czytało się z ogromnym zainteresowaniem. Pozytywny odbiór starszych dzieci i młodzieży utwierdził mnie w tym.

Fabryka mydełek

Poszła na pierwszy ogień. Dosłownie i w przenośni. Dosłownie, bo trzeba było mydełko wyprodukować, a do produkcji potrzebna była płytka elektryczna/palnik gazowy/inne źródło ciepła. Mydełko produkuje się nie w reakcji chemicznej, ale po prostu przez roztopienie mydła bazowego (bezbarwne ciało stałe, o specyficznym zapachu) i dodaniu do niego barwnika i/lub substancji zapachowej. Z córką (prawie 7 lat) wyprodukowałyśmy 3 mydełka: z barwnikiem, z barwnikiem i substancją zapachową. Mydło bazowe udało nam się roztopić w łaźni wodnej zrobionej z garnka z gorącą wodą. Dziecko pod moim nadzorem roztapiało, mieszało, dodawało składniki, ale przelewaniem do foremek zajęłam się sama. Dołączone do zestawu foremki silikonowe pozwoliły dodatkowo na stworzenie 2 atrakcyjnych wizualnie kształtów. Otrzymane mydełka nie dość, że ładnie wyglądały i pachniały (prócz tego całkiem naturalnego), to jeszcze dobrze służyły. Zestaw choć mały oceniam bardzo wysoko.

Nauka o wodzie

Wiecie, że dzieciaki bardzo lubią bawić się w wodzie. Przy okazji zabaw kolejnym zestawem odkryłam, że z takim samym entuzjazmem i ja się bawię. Z racji propozycji 23 doświadczeń, rozdzieliłam ja na kilka części, tak by codziennie zrobić coś nowego, a także mieć czas na swobodną zabawę i powtarzanie innych doświadczeń. W sumie zabawa trwa do dziś, bo elementy są trwałe, a te które się zużywają (plastelina, barwnik, płyn do baniek) zawsze można zastąpić czymś innym (nową plasteliną, wodą z farbą plakatową, nowym płynem). Doświadczenia są w sumie bardzo proste, a jednak bardzo ciekawe. Na samo wspomnienie szeroko otwartej buzi mojego dziecka czy naszej małej sąsiadki, wspomnienie zachwytu, entuzjazmu i zaangażowania, aż serce się raduje.

Ot, takie zwykłe doświadczenie z opróżnianiem kubka z wody przy pomocy najprostszego syfonu, czyli układu kubek-rurka-miednica ustawiona poniżej poziomu kubka niesamowicie zaangażowało dzieci. Przy okazji pokazałam im inne sposoby uruchamiania systemu przelewowego i to dopiero była zabawa! Wszelkie zabawy w wytwarzanie baniek mydlanych, różnej wielkości, ilości, w różnym kształcie, różnymi metodami to również atrakcja. Szczególnie dla mojej córki, która pamięta instalacje do wytwarzania baniek w Centrum Nauki Kopernik w Warszawie. Często powtarzanym doświadczeniem jest zabawa w badanie różnic gęstości cieczy, sprawdzanie wyporności i zachowania się różnych przedmiotów w różnych cieczach. Szczególnie podczas kąpieli. Wspomnę jeszcze wodne cymbałki zrobione z butelek po sokach – muzyczna rewelacja :). Choć trochę ciasno zrobiło się w kuchni przez tę kolekcję butelek.

Doświadczeń jest bardzo dużo. Wykorzystuje się w nich dostarczone do zestawu elementy, ale też takie, które znajdziecie w domu. No może poza gliceryną, kupioną w aptece, ale ona nie jest koniecznością.

Jak poznać fizykę i chemię?

Najlepiej przez proste doświadczenia. Takie zestawy są koniecznością i powinny znaleźć się w każdym domu, pod choinką, z okazji urodzin, czy po prostu kupione dla rozwoju dzieci. Zestawy sprawią przyjemność dzieciom i młodzieży, szczególnie tej gimnazjalnej, która zaczyna swoja przygodę z fizyką i chemią, a doświadczeń zbyt wiele w szkole nie zobaczy (brak pieniędzy, czasu, chęci). Dorośli też będą się przy tych zestawach świetnie bawić, więc polecam towarzyszyć nawet samodzielnej młodzieży.