Rebel dzieciom #7: Domek

Pewnego razu przyszła do mnie paczka z grami. Moje dziecko dostało jak zwykle zadanie specjalne – „Odpakuj, proszę, przesyłkę.” Gry wyciągnięte z kartonu, żetony wyciśnięte z ramek, karty rozfoliowane, przeliczone elementy, sprawdzone pod kątem jakości itd. Standardowa procedura. W przesyłce był Domek. Trochę szelestu, a potem długa cisza… Patrzę, a moje dziecko siedzi na podłodze, przegląda karty i urządza 4 domy na raz, trochę po swojemu. Potem było odrysowywanie planszy gracza i wypełnianie rysunku własnymi pomysłami.

Pierwsze spotkanie robi ogromne wrażenie. Grafika jest tak sympatyczna, że nikt nie potrafi się jej oprzeć. Nie mówiąc już o samej tematyce, mechanice i frajdzie płynącej z rozgrywek. Domek to gra, która powinna pojawić się w każdym domu. To gra, która w przyszłości na pewno zbierze nagrody w planszówkowych konkursach. Nie zdziwiłabym się, gdyby otrzymała Kinderspiel des Jahres w Niemczech w 2017 r.

Do rozgrywki nie musiałam nikogo zachęcać i to jest właśnie fenomenalne w tej grze. Taka życiowa gra, sięgająca dla jednych do sfery marzeń, dla innych do życiowych doświadczeń. Do gry zasiadły ze mną 3 pokolenia o przekroju wieku 7-65 lat. Wszystkim się podobało, o czym świadczyły ciągłe pytania „Zagramy jeszcze raz?”. Domek jest więc grą uniwersalną, dla dzieci, młodzieży, rodziców i dziadków. Wszyscy dają radę dzięki prostocie mechanicznej. Postawiłam więc sobie 2 pytania:

  • Czy dorosłe geeki będą się dobrze przy tej grze bawić? Jak najbardziej, bo poziom kombinacji i decyzyjności, przekładający się na końcową punktację jest bardzo zachęcający. Mimo prostoty mechanicznej, naprawdę jest co robić. Poza tym, podobnie jak w Tokaido, ta gra daje pewnego rodzaju wytchnienie i satysfakcję.
  • Czy każde dziecko będzie umiało zagrać? Z mechaniką dobierania kart i układania na planszy gracza dzieci nie mają problemu, potrafi to zrobić nawet bystry 5-6 latek. Jeśli jednak myślicie wciągać do tej gry dzieci młodsze niż sugerowany wiek 7+, to będziecie musieli sporo im pomagać. Wiadomo, że wszystko zależy od bystrości dzieci, doświadczenia w graniu, ale powiedzmy sobie szczerze, to już nie jest gra losowa, z kością do gry i przesuwaniem pionków po planszy. W tej grze trzeba pomyśleć, zaplanować, jest trochę niuansów w zasadach dokładania pomieszczeń do domku. Pierwsze rozgrywki z dziećmi 7-letnimi i ciut starszymi to było ciągłe wyjaśnianie: tu wolno położyć tę kartę, a tu jeszcze nie możesz. Karty dodatków też bywają mało zrozumiałe dla młodszych dzieci. W konsekwencji, dociągają karty patrząc bardziej na pomieszczenia niż elementy dodatkowe. A co wyjdzie dobrego z tych kart dodatków, to już pomoc dorosłych. W sumie podczas jednej z pierwszych rozgrywek, na poziomie 7-latki i kombinującej mamy, dziecię zdobyło więcej punktów. O tempora, o mores! Punktacja końcowa to też zachęta dla dzieci. Nawet zwykłe stwierdzenie „Zdobyłeś 33 punkty” to duma dla dzieciaka, nie ważne czy wygrało, czy przegrało, liczby robią swoje. W grę wciągnąć można młodsze dzieci, jednak grać ze zrozumieniem będą dopiero za jakiś czas. Mimo tego i tak zagrają z radością, bo domek sobie urządzą, choćby i po swojemu.

Domek nie dość, że jest przyjemną grą, to w dodatku szybką. Czas gry jest bardzo istotny gdy gra się z dziećmi. 30 minut przy stole to naprawdę bardzo krótko i nawet nie wiadomo kiedy ten czas upływa. Gra mimo prostoty jest bardzo intensywna i wszystkim daje bardzo dużo pozytywnej energii. Wystarczy popatrzeć na rumieńce współgraczy i już wiadomo jak bardzo się angażowali ;-). W tych 30 minutach zawiera się kwintesencja gier familijnych: uciecha dla oczu, uczta dla umysłu, prostota zasad i wypływająca z niej możliwość kombinowania. Patrząc na grę okiem doświadczonego gracza może za jakiś czas wydać się powtarzalna, ale myślę, że gracz doświadczony nie będzie jej nadmiernie eksploatował i zawsze z chęcią do niej wróci. Wróci przede wszystkim dla płynących z rozgrywki spokoju i przyjemności. W moim odczuciu Domek jest niesamowitą grą i stanie się hitem w wielu domach. Bardzo polecam!

Link BGG

 

  • Karolina Obrzut

    To mój trzeci zakup zainspirowany lekturą Twojej recenzji. Na razie tylko przeczytałam instrukcję i nacieszyłam oczy bardzo ładnymi kartami i innymi elementami, a dzieciom pokażę, jak zdążą się już nagrać w „Sawannę” i „Śpiące królewny” (i milion innych tytułów, które leżą już na półce 😉 ). Dzięki za polecenie!