Ciasteczkowe potworki

Każde dziecko uwielbia wszelkiego rodzaju zabawy w wyszukiwanie dróg, czy to w postaci labiryntów, czy poplątanych linii. Takie zadania zawsze przyciągają uwagę i są z takim samym skupieniem rozwiązywane. Nawet przez dorosłych, którzy w ramach relaksu sięgają czasem i po taką formę rozrywki.

Do klasycznego pomysłu poplątanych linii sięgnął Roberto Fraga, który wsławił się w mojej rodzinie 2 grami: Tańczącymi jajeczkami i El Bazar. Ubarwiając tę dziecięcą zabawę zasadami znanymi z wszelkich gier na refleks i spostrzegawczość, stworzył bardzo atrakcyjny tytuł, nie tylko dla dzieci.

Jestem ciasteczkowy potworek

Jest nas właściwie kilku, dokładnie 5 i bardzo lubimy wszelkie ciasta i ciasteczka (a może jest nas 6, bo słyszeliśmy też o panu Ignacym z Portalu, co też wcina ciasteczka). To co lubimy też Wam pokażemy. Na grubych drewnianych żetonach z naklejkami odkryjecie wszelkie nasze rarytasy. Choć jest ich tylko 6, to smaka Wam narobimy. Hola, hola! Gdzie wyciągacie łapki po nasze smakołyki? Nie tak łatwo je oddamy. Mamy dla Was do przejścia kilka poplątanych linii, wszystkie znajdziecie na 34 kartach do gry. Dla młodszych graczy mamy karty łatwiejsze, dla starszych – trudniejsze. Możecie je łączyć ze sobą jeśli chcecie. Jest też kostka do gry, ale o niej opowiemy za chwilę.

Chcecie ciasteczko?

Ciasteczek nie zdobywa się łatwo. Najpierw odsłaniasz 3 karty z poplątanymi liniami, układasz je obok siebie. Na każdej karcie znajdują się 3 linie, na których końcach znajdują się wszystkie ciasteczka z drewnianych żetonów. Rzucasz kostką, a ona wskazuje początkowe ciasteczko, od którego zaczynasz poszukiwania. Na pierwszej karcie podążaj wzdłuż linii od ciasteczka z kości do drugiego ciasteczka. To drugie ciasteczko jest pierwszym ciasteczkiem na 2 karcie. Znów podążaj po linii, aż trafisz na kolejne ciasteczko. Staje się ono początkowym ciasteczkiem dla linii z 3 karty. Gdy wreszcie dotrzesz na koniec linii na ostatniej karcie, chwytasz żeton odpowiadający ostatniemu ciasteczku. Zbyt proste? No, jasne! Cała zabawa polega na tym, że wszyscy jednocześnie wyszukują ostatnie ciasteczko i jednocześnie próbują złapać właściwe. Kto pierwszy złapie właściwe ciastko ten zdobywa ostatnią kartę. Reszta kart jest przesuwana w lewo i na pierwszą pozycję dokładasz nową kartę. Wygrywa osoba, która jako pierwsza zdobędzie dla swojego potworka 5 ciasteczek.

Aga, dobre mamy ciasteczka?

Dobre! Ciasteczkowe potworki to bardzo sympatyczna i ciekawa gra na refleks i spostrzegawczość. Podoba mi się wysoka jakość elementów i sympatyczna grafika. Dzieciakom bardzo podoba się tematyka, a tym starszym, pamiętającym Ulicę Sezamkową na myśl przychodzi zabawny Ciasteczkowy potwór. Uśmiech gwarantowany.

Sam pomysł na grę jest niesamowity. Z prostej dziecięcej zabawy zrobić fantastyczną grę dziecięco-imprezową to ogromna sztuka. Podoba mi się możliwość manipulowania liczbą kart: można ułożyć więcej niż 3 obok siebie; na ostatniej pozycji można ułożyć 2 karty jedna nad drugą, tak by w danej rundzie karty mogli zdobyć dwaj gracze; można dopasować poziom trudności zależnie od wieku graczy, stosując odpowiedni zestaw kart; można wszystkie karty połączyć też ze sobą. Podoba mi się przebieg rozgrywki. Wyszukiwanie nie jest proste. Gracze przebiegają wzrokiem wzdłuż linii i przeskakują z karty na kartę. Konkurencja robi to samo i ta presja czasu wzmaga emocje. Kto pierwszy dotrze do końca, kto pierwszy chwyci właściwy żeton, kto pierwszy zdobędzie te 5 kart? Im więcej osób, tym większa konkurencja i nieoczywisty wynik końcowy. Dzieci się emocjonują i dorośli się emocjonują. Dla starszych dzieci i dorosłych polecam rozgrywki albo przy użyciu trudniejszych kart (linie są dłuższe i bardziej poplątane), albo przy użyciu wszystkich. Te proste karty posłużą w rozgrywkach z 5-7 latkami.

W trakcie rozgrywek pojawiło się jednak kilka problemów:

  • Grając z dzieckiem, 1 na 1, zawsze byłam szybsza i niestety musiałam dawać dziecku fory, lepiej więc by gracze byli na zbliżonym poziomie umiejętności, co potwierdziło się w grach z równolatkami mojego dziecka i moimi.
  • Im starsi gracze, tym bardziej kombinują i zaczynają łapać cokolwiek (notoryczny problem w grach na refleks i spostrzegawczość w towarzystwie młodzieży gimnazjalnej), bo a nóż w ręce wpadnie właściwe ciasteczko. Zasady niestety nie wprowadzają kar za takie zachowanie, nie widzę też możliwości oddawania zdobytych kart w ramach kary, choć można by spróbować odkładać je na spód stosu dobierania.
  • W grze 4-5 osobowej pojawiła się sytuacja, w której zabrakło kart w stosie do dokładania, zanim ktokolwiek zebrał 5 kart ciasteczek. Zasady nie rozpatrują takiej sytuacji, można więc podzielić zwycięstwo między graczy z największą liczbą zdobytych kart lub po prostu grać wszystkimi 34 kartami i problem znika.

Ciasteczkowe potworki powinny znaleźć się w każdej dziecięcej growej biblioteczce. Podobnie jak Polowanie na skrzaty, ta gra uwiedzie Wasze dzieciaki: prostym pomysłem, fajnymi zasadami i sympatyczną tematyką. Zaś Wy, by się zrelaksować i dobrze pobawić, wyciągnięcie tę grę nie raz na stół w towarzystwie dorosłych. Ha, dobrze mieć dzieci!

Link BGG

 

  • Marta Magryta

    Bardzo ładnie wydana gra 🙂 na pewno poszukamy jej przy następnych zakupach 🙂