Park dinozaurów

Rodzinka wygrywa to seria kooperacyjnych gier dla dzieci wydawnictwa Egmont. Miałam przyjemność zagrać we wszystkie 3 gry: Kotek Psotek, Mali Detektywi, Wyprawa do babci i niezmiennie twierdzę, że to tytuły, które każdy rodzic powinien zakupić dla swoich dzieci. Gry uczące współpracy, stosowania się do określonych zasad, emocjonujące i zabawne. Dzieciaki bardzo chętnie ściągają te gry z półki, a ja sama w Kotka Psotka nie odmawiam partyjki. Bardzo się cieszę, że Egmont kontynuuje tę serię, bo właśnie na rynku pojawiła się kolejna gra – Park dinozaurów zaprojektowany przez Stefana Kołeckiego.

W parku

Tym co dzieciaki znajdą w pudełku, będą zachwycone. Furorę zrobią 4 drewniane pionki graczy, każdy w kształcie dinozaura. Kolor pionka w tym przypadku ma dla dzieci drugorzędne znaczenie, a istotą jest rodzaj dinozaura. Przepychanki niewykluczone, choć niepotrzebne, bo i tak te pionki są wspólne. Jest też kostka k6 z oczkami o wartościach 1-4 (więcej ścianek z 2 i 3) i drewniana kulka jako meteoryt. Do tego tekturowe elementy: dwustronna plansza z różną liczbą pól, żetony 8 obiektów i 8 tyranozaurów. Wszystko świetnie zilustrowane przez Zofię Burkowską i wysokiej jakości, w dodatku znów wydawca zadbał o miejsce na półce i grę umieścił w wąskim pudełku.

Zabawy w parku

Na początku gry należy wybrać stronę planszy i stopień trudności. Pierwsza strona planszy zawiera 20 pól, przez które muszą przejść dinozaury, druga strona ma ich 28, czyli jest dla dzieci znacznie dłuższa. Na początek dzieci wybrały oczywiście wersję najprostszą – krótszą trasę i beż żetonów tyranozaurów. W górnej części planszy umieściłam kulkę meteorytu. W trakcie gry będzie ona przesuwana z lewej strony na prawą, zgodnie z wyznaczoną dla niej trasą. W narożach planszy dzieci umieściły 4 pionki dinozaurów, dopasowując je kolorystycznie do tych na planszy. Jest to istotne dla realizacji celu gry, bowiem trzeba te dinozaury z powrotem doprowadzić do pól startu, zanim meteoryt dotrze do swojego ostatniego pola. Wymieszałam 8 zakrytych żetonów obiektu i ułożyłam je w rzędach, tak by łatwiej było zapamiętywać ich położenie. Zaczęliśmy grę. Dzieci kolejno rzucały kostką i przesuwały wybrany, dowolny pionek dinozaura po torze na planszy, zgodnie z kierunkiem ruchu wskazówek zegara. Gdy dinozaur został przesunięty na nowe pole, to dziecko miało do wykonania bardzo ważne zadanie. Odkrywało 1 z żetonów obiektu i jeśli znajdował się na nim taki sam obrazek, jak na polu z właśnie przesuniętym dinozaurem, to nic się nie działo. A właściwie to dzieci podskakiwały z radości. Jeśli zaś dziecko odkryło niewłaściwy żeton, to niestety trzeba było przesunąć meteoryt o 1 pole w prawo. W trakcie ruchu pionkami mogą pojawić się jeszcze 2 sytuacje: pionek trafia na pole z narysowanym dinozaurem – nie odkrywa się żetonu i chwilkę odpoczywa, pionek trafia na pionek innego dinozaura – może przez to pole przejść, ale nie może się na nim zatrzymać.

W zasadach brakuje mi 2 informacji: co zrobić jeśli dziecko wyrzuci liczbę oczek taką, że zakończyłoby swój ruch na polu z innym pionkiem oraz co zrobić jeśli dinozaur stoi przed swoim polem i nikomu nie udaje się wyrzucić odpowiedniej liczby oczek? Grając z maluchami znalazłam takie rozwiązanie: niech przeskoczy dinozaura i postawi pionek na najbliższym pustym polu, oraz pod koniec gry dziecko może wyrzucić dowolną większą liczbę oczek i przesunąć dinozaura na jego pole startowe. Grając ze straszymy dziećmi: są 4 pionki, muszą więc poruszyć taki, który może wykonać dokładną liczbę ruchów, zaś pod koniec gry po prostu przekazują kość kolejnemu graczowi – może on będzie miał szczęśliwy rzut.

Gra kończy się na 2 sposoby. Wygraną – jeśli dinozaury wrócą na swoje pole startowe zanim meteoryt osiągnie swoje ostatnie pole. Przegraną – jeśli meteoryt dotrze na swoje ostatnie pole, a dinozaury nie zostaną uratowane.

Różnorodność zabaw w parku

Każde wyjście do parku dinozaurów to nowa przygoda. Można przecież wybrać stronę planszy z dłuższą trasą dla dinozaurów, ale taką samą dla meteorytu. Można skrócić trasę meteorytu o 1, 2 itd. pola. Można też poruszać się w przeciwnym kierunku. Można też podkręcić emocje wprowadzając żetony tyranozaurów zgodnie z zasadami:

  • Wprowadź wybraną liczbę tych żetonów do gry i wymieszaj z żetonami obiektów.
  • Po przesunięciu pionka dinozaura odsłoń jak zawsze 1 żeton. Jeśli pojawi się na nim tyranozaur to przesuń meteoryt o 1 pole w prawo, a żeton umieść na najbliższym polu za właśnie ruszonym pionkiem.
  • Pole zasłonięte żetonem tyranozaura jest zablokowane – można je minąć, ale nie można na nim stanąć.
  • Im więcej tych żetonów, tym trudniej i jeśli gracz w swojej kolejce nie może wykonać żadnego legalnego ruchu, wtedy wszyscy przegrywają.

Wrażenia

Krótko mówiąc: świetna gra. Dostarcza bardzo dużo pozytywnych emocji i traktuję ją na równi z rewelacyjnym Kotkiem Psotkiem. Mechanika połączyła element pamięciowy z ruchem po torze, co dzieciaki bardzo lubią. Do tego włączona została kooperacja, która dała dzieciakom sporo do wyboru, a jednocześnie zmusza do rozmów i wzajemnej pomocy. Po rzucie kością dziecko wybiera dinozaura, którym chce poruszyć. Za każdym razem przygląda się całej planszy i wybiera najlepszą dla siebie opcję. Jaką? Odlicza liczbę pól i sprawdza, gdzie trafi pionek: czy może tam się zatrzymać lub czy dziecko/ktokolwiek wie gdzie znajduje się żeton z określonym obiektem. Straty i korzyści obliczają starsze dzieci, te młodsze grają na żywioł, ale zabawa i tak jest świetna. Każdy udany ruch witany jest radością, każdy nieudany z napięciem ze względu na meteoryt. Na początku gry meteoryt nie wzbudza większych emocji, bo wiadomo, że trzeba odkryć żetony obiektów, a szczęście nie zawsze sprzyja. Jednak im bliżej końca jego toru, tym większe emocje. Dzieciom bardzo zależy na uratowaniu dinozaurów.

Dodatkowe warianty gry, a szczególnie włączenie kilku żetonów tyranozaurów to bardzo dużo emocji. Rozgrywka staje się trudniejsza, każdy ruch musi być dobrze przemyślany. Starsze dzieci chcą grać z tyranozaurami, a jednocześnie boją się ich, szczególnie w większej liczbie. Świetnym pomysłem jest stopniowanie trudności. Rozgrywka wygrana z daną liczbą żetonów pozwala na dodanie kolejnego. Fajne wyzwanie i wiele radości z pokonania trudności.

Gra sprawdza się wśród dzieci 3 letnich, dla których nawet można zrezygnować z meteorytu, by wprowadzić go jako wariant. Gra sprawdza się nawet wśród starszych dzieci – moja 9latka z koleżankami z przyjemnością i dużymi emocjami grały w te trudniejsze wersje. Ja się świetnie przy tej grze bawiłam. Podziwiam elastyczność zasad, podziwiam prostotę pomysłu, przekutą na bardzo atrakcyjną mechanikę. Polecam!