Baobab

Jedna z legend mówi, że kiedyś Bóg rozgniewał się na baobaby za to, że samowolnie chodziły z miejsca na miejsce. Chcąc ukrócić te wędrówki, wetknął je konarami w ziemię. Inna legenda powiada, że to właśnie diabeł ze złości posadził je korzeniami do góry. Która jest bliższa prawdy, tego nikt nie wie, faktem jest jednak, że w porze letniej, kiedy nie ma na nich liści wyglądają jakby rosły korzeniami do góry. Zaś w porze deszczowej pokrywają się pięknym listowiem, dając wielu zwierzętom schronienie.

Baobab to nie tylko gatunek drzew. To również świetna gra zręcznościowa dla dzieci, którą testowałam dokładnie 6 lat temu. Wtedy to wydawnictwo Piatnik wypuściło na polski rynek Baobab w bardzo brzydkim wydaniu. Dziś mam w rękach nową edycję tego zacnego tytułu, tym razem wydaną przez Rebel.pl. Baobab wyrósł i wypiękniał.

25 m wysokości i 45 m obwodu pnia

Na szczęście Baobab w wersji rebelowej nie jest aż taki wielki. Grę wydano w metalowej puszce w kształcie walca, imitującej pień. Pokrywa puszki to korona drzewa, będąca istotną częścią dla rozgrywki. Jest płaska i na niej właśnie będą wykładane karty.

Wszystkich kart jest 108 i mają kształt pofalowanego koła. Posiadają 2 cechy, ważne z punktu widzenia mechaniki: są sztywne i bardzo śliskie. Jest 9 rodzajów kart przedstawiających fragmenty roślin i zwierzęta: gałęzie, kwiaty, małpy, tukany, nietoperze, pszczoły, lamparty, węże i kameleony. Wszystko pięknie, w porównaniu z pierwowzorem, i adekwatnie zilustrowane. Każdy rodzaj karty ma przypisaną do siebie akcję, czyli sposób jej dokładania do korony. Uogólniając, karty dokłada się na brzegu korony, w dowolnym miejscu, między 2 kartami, zrzucając z góry, rzucając jak frisbee, z zamkniętymi oczami. Są też karty: kopiujące działanie poprzednio zagranej karty i takie, na które można położyć tylko kartę kwiatu lub liści. Ta ostatnia służy do wrednych zagrywek.

Drzewo życia

Zmagazynowana woda, witamina C, wapń czy tworzenie ekosystemu to jedne z cech tego drzewa. Inną, szczególnie ważną dla ludzi jest duża dawka zabawy. Potasowane karty rozdaje się po równo między graczy. Czasem stosy są ogromne, czasem mniejsze, zależnie od liczby uczestników. Gracz w swojej turze dociąga z własnego zakrytego stosu 1-3 kart i stara się je umieścić na koronie drzewa, zgodnie z przypisanymi do nich akcjami. Karty, które podczas tego układania spadną z drzewa, albo gracz nie będzie mógł/chciał ich tam ułożyć, trafiają na karny stos gracza. Gracze rozgrywają swoje tury na zmianę do momentu, aż któryś z graczy wyczerpie swój stos kart. Karty niewykorzystane przez innych graczy trafiają na ich karne stosy. Zwycięża osoba z najmniejsza liczbą karnych kart.

Napój orzeźwiający

Z nasion baobabu produkuje się olej i napój orzeźwiający, zaś młode liście jadane są jako jarzyna. Tak jak i natura, tak i ta gra dostarcza wiele dobrego. Jest lekką grą zręcznościową, szczególnie atrakcyjną dla dzieci młodszych i starszych, choć i dorośli mogą przy niej dobrze się bawić. Dla dzieci jest wyzwaniem, dla dorosłych niekoniecznie, chyba, że przez całą grę będą układali karty w bardzo niestabilnych miejscach lub takie miejsca tworzyli. Ja właśnie tak gram i dzięki temu rozgrywka jest nadzwyczaj emocjonująca. W grze można używać obu rąk, spróbujcie jednak zagrać używając tylko 1 rękę, szczególnie przy karcie z wężem. To kolejna podpowiedź dla sprawnych manualnie graczy.

Trudność układania kart polega na: wykorzystaniu niewielkiej powierzchni stabilnej podstawki, powiększaniu niestabilnej powierzchni złożonej z kart, śliskości kart, specyfiki układania danego rodzaju karty. Każdy rodzaj karty powoduje zwiększenie powierzchni korony drzewa, czy to w górę, czy na boki. Emocje rosną wraz z powiększaniem się korony – jest po prostu coraz trudniej. W grze jest też niewielki element negatywnej interakcji związany z kartą pszczół. Można je tak ułożyć, że inni gracze nie będą w stanie położyć żadnej z dobranych kart. Na pszczoły kładzie się tylko kwiaty lub gałęzie. Jeśli zaś pszczoły znajdą się na środku korony, to przykryć je można już tylko gałęziami (kwiat musi mieć przynajmniej 1 wystający róg poza koronę). Los czasem podrzuca więcej pszczółek i blokada korony gotowa.

Zwróćcie również uwagę na liczbę możliwych do zagrania kart. Stale zagrywając po 3 karty szybciej kończy się swój stos. Dzieciaki przeżywają szok, że ich ostrożność, czyli wykładanie mniejszej liczby kart skutkuje większą liczbą karnych punktów. Po takiej lekcji, w kolejnych rozgrywkach idą na całego i zagrywają po 3 karty.

W grze trzeba mieć sprawne ręce i wykazać się odrobiną sprytu – tak układać karty, by innym było trudniej. W razie kłopotu trzeba najpierw zagrać kartę, która trochę wzmocni konstrukcję. Jest przyjemnie, zabawnie i emocjonująco. Gra powróciła po 6 latach na mój stół i została przywitana z ogromnym entuzjazmem. Okazało się nawet, że nie każde 10-letnie dziecko radzi sobie z grą tak samo. Dzieciaki mają różną sprawność manualną i różną cierpliwość. Najważniejsze jednak, że gra podoba się, wciąga, jest źródłem spontanicznego śmiechu i zabawnych komentarzy. Prosty pomysł, emocjonujące oraz szybkie rozgrywki i atrakcyjny wygląd to przepis na sukces. Baobaby niech rosną w każdym domu gdzie są dzieciaki. Choć gra polecana jest od 6 roku życia, to z doświadczenia wiem, że z dużo młodszymi przedszkolakami też da się zagrać, oczywiście przymykając oko na przytrzymywanie kart rączkami.

P.S. Do instrukcji wkradł się błąd – ma być 1 karta pomocy, a nie 6.

Link BGG