Jesienią na świeżym powietrzu

W ostatnią niedzielę, korzystając z pięknej jesiennej pogody, wybrałam się z córką i przyjaciółmi na spacer. W programie był oczywiście plac zabaw, robienie szaszłyków z kolorowych liści, szeleszczenie liśćmi, bieganie i inne atrakcje.

Nie byłabym sobą, gdybym przed wyjściem z domu nie wrzuciła do plecaka jakiejś gry dla dzieci. Kto ma dzieci, wie, że to wulkany energii. Trudno im usiedzieć w jednym miejscu, szczególnie gdy tyle ciekawych rzeczy można zrobić na spacerze. Gra musiała uwzględnić potrzebę ruchu. Na takie okazje w sam raz nadają się gry plenerowe. Mam tylko 2, jedną już bardzo długo i jak widzę, do tej pory nie znudziła się. Cały czas tak samo mocno przyciąga uwagę dzieci i… dorosłych. Wywołuje tyle samo śmiechu i radości.

Prosty pomysł: mata, drewniane klocki, elementy do rzucania i strącania. W modnej oprawie graficznej czyli Angry Birds. Mam zestaw podstawowy i 1 dodatkowego ptaszka. Do świetnej zabawy wystarcza, choć pewnie dzieci cieszyłyby się mając i inne dodatki do gry. Dzieci, czasem z pomocą dorosłych, budowały różne drewniane konstrukcje. Na szczycie kładły świnkę. Pierwsze salwy śmiechu towarzyszyły budowaniu, gdy konstrukcja się zawalała a świnka spadała. No może młodym budowniczym nie było do śmiechu, nawet się obrażali, by znów po chwili z uśmiechem się bawić.

Z połamanych patyków ułożyłam linię rzutu, dla dzieci niezbyt oddaloną od maty. Dziewczyny próbowały rzucać w różny sposób, od góry, od dołu, klęcząc, kucając, stojąc. Trafiały albo i nie. Dorosłym też łatwo nie było trafić nawet z takiej odległości dla 5,5 latków. Nie liczyłam punktów, liczyła się tylko celność.

Ten zestaw do gry do tanich nie należy, ale wiecie, z perspektywy czasu i doświadczenia wiem, że warto zainwestować. Gra przetrwała zabawy w domu, na polu/na dworze, przetrwała wizytę w przedszkolu, na spotkaniach w bibliotece. Ślady użytkowania widać na macie, gdzieniegdzie punktowo powgniatanej od upadających klocków, ptaszki są całe, drewniane klocki też. Służyć więc będzie jeszcze długie lata. Ilość pozytywnych emocji pojawiających się w czasie gry jest naprawdę duża, a za ten ciągły dziecięcy śmiech i możliwość ruchu bardzo tę grę cenię.

Gry plenerowe to w mojej opinii must have każdego planszówkowego rodzica. Napiszcie jeśli znacie jeszcze jakieś fajne gry plenerowe dla dzieci i dorosłych.

1 Udostępnień