Gry planszowe – to jest to! – przygotowanie

Koniec roku szkolnego. Czas zrobić podsumowanie cyklicznych spotkań z grami planszowymi.

Do Miejskiej Biblioteki Publicznej w Chrzanowie trafiłam za namową mojej znajomej – Eweliny. Czekała mnie pierwsza rozmowa z panią kierownik Oddziału dla Dzieci, pierwsza prezentacja kilku gier planszowych, które zmieściłam do plecaka. Byłam trochę zestresowana, bo w końcu proponowałam zajęcia niespotykane na tym terenie, chciałam się dzielić moim nieznanym tu hobby. Mam jednak tę umiejętność, że znając się na czymś zaczynam dużo i z pasją opowiadać, a widząc błysk w oku słuchaczy, zyskuję więcej pewności siebie. Tak, te zajęcia będą strzałem w dziesiątkę.

Pierwsze zajęcia poprowadziłam we wrześniu 2012 r. na Grupie zabawowej. Dzieci w wieku przedszkolnym i rodzice naprawdę mocno zmotywowali mnie swoim zainteresowaniem. Od tego czasu, co miesiąc spotykam się z grupą dzieci w wieku 4-12 lat i ich rodzicami lub opiekunami. Zanim jednak zajęcia się zaczną….

SMS od Eweliny: „Aga, przynieś gry do mnie najpóźniej w piątek po południu. Jadę na 8 do pracy, to wezmę je.”

SMS ode mnie: „Tak jest! Podeślij mi jeszcze wiek dzieci.”

Mając w ręku wiek dzieci zapisanych na zajęcia, za każdym razem wpadam w panikę. Co ja mam zabrać, by zachęcić do grania? Grupa jest tak różnorodna wiekowo, że muszę mieć kilka a nawet kilkanaście tytułów dla każdej! Otwieram drzwiczki wszystkich szafek, za którymi ukrywają się gry dla dzieci, przeglądam wszystkie tytuły na półkach z grami rodzinnymi i wybieram. Gry krzyczą “Weź mnie!” i tak na środku pokoju rośnie stos pudeł. Czeka mnie wyciąganie instrukcji i najtrudniejsze zadanie – upakowanie wszystkiego w kartony, wielkie płócienne siatki lub plastikową skrzynię na zabawki dziecka (a zabawki na stos na środku pokoju), tak by nic nie zniszczyć, w końcu dbam o kolekcję. Gry spakowane, dostarczone pod wskazany adres i czoło potem zalane.

to jest to 2

Sobota, 5 rano. Dzwoni budzik. Czas wstawać, mam 2 godziny na przeczytanie wszystkich instrukcji. Oczy się kleją, wszyscy smacznie śpią, ale czytam, czytam, czytam. O 7ej już czas zająć się innymi sprawami przed wyjazdem na zajęcia. Na koniec, przygotowuję bilet na autobus, wrzucam do plecaka gry, które zapomniałam spakować dzień wcześniej i wybiegam na przystanek.

C.d.n.

0 Udostępnień