M/S Batory

Transatlantyk MS Batory został zbudowany w 1935 roku i był jednym z najsłynniejszych polskich statków. Wykorzystywano go do przewozu pasażerów przez Atlantyk na trasach liniowych, jako statek wycieczkowy, a w czasie II wojny światowej jako transportowiec wojskowy. Lucky Ship, jak go nazywano, doczekał się nawet własnej gry planszowej, o której dziś wam opowiem.

Bardzo cenię gry z historią w tle. Ta opowiada o prawdziwym polskim okręcie i co ciekawe, jego historia splata się z niedawno opisywaną przeze mnie inną grą. Miś Wojtek właśnie na tym okręcie płynął na front włoski. Tło fabularne gry MS Batory nie nawiązuje do czasów wojennych, ale okresu kiedy to służył bogatym cywilom w zamorskich podróżach. W dodatku, stworzono opowieść detektywistyczną, w której trzeba złapać złodzieja. Perły Hrabiny są w końcu bezcenne, a i reputacja statku oraz załogi musi pozostać bez zarzutu. Czy taka historia zdarzyła się naprawdę? Kto to wie.

Batory od środka

W rzeczywistości budowa okrętu trwała ponad rok, my uwiniemy się z nią 5 minut. Świetnym, gadżeciarskim pomysłem było stworzenie trójwymiarowej makiety okrętu, którą każdorazowo trzeba składać ze względu na jej gabaryty. Okręt składa się z 3 pokładów, z różnymi pomieszczeniami, połączonymi ze sobą przejściami. Istnieje też połączenie między pokładami. Na szczęście nie ma to znaczenia tylko estetycznego, ale jest ważne dla mechaniki.

Na początku gry istotne jest również rozmieszczenie 12 pionków postaci, a ich pozycje startowe są specjalnie zaznaczone. Do każdej postaci przypisana jest karta, a prócz nich znajdziemy dodatkową kartę z papugami kapitana. Postaciom przypisano zestaw ikon określających ich cechy:

  • rola: turysta lub członek załogi,
  • płeć: mężczyzna, kobieta, papugom przypisano obie płcie,
  • wiek: młody, średni, starszy.

Prócz kart postaci w grze znajdziemy karty pytań dotyczących cech pasażerów i miejsc ich przebywania. Karty z czerwonym paskiem, zagrane przez graczy, wprowadzają również do gry nową kartę wydarzenia. Takich kart jest 9 i pozwalają graczowi na dobranie nowej karty pytań, po spełnieniu określonych na karcie warunków np. za spotkanie mężczyzny, kobiety czy pasażera, wejście na określony pokład czy do kajuty. Dla rozgrywki są istotne jeszcze 2 elementy: zasłonki pełniące również rolę kart pomocy, oraz notes z kartkami do robienia notatek.

Kradzież pereł i dochodzenie

Na początku gry losowo dobiera się kartę postaci, która jest zamieszana w kradzież pereł i umieszcza zakrytą pod okrętem. W grze 2-osobowej będą to 3 karty. Celem gry jest odkrycie tożsamości przestępcy/(-ów). Każdy gracz otrzymuje karty postaci zgodnie z liczbą graczy, 2 karty pytań, zaś 3 odsłonięte karty pytań będą stanowiły bank kart (uzupełniany po dobraniu przez gracza). W swojej turze gracz:

  • Przemieszcza postać na planszy, wykorzystując do tego maksymalnie 4 punkty ruchu. Trzeba przy tym korzystać z przejść pomiędzy pomieszczeniami i pokładami. Przemieszczanie pionków ma 2 znaczenia: jeśli gracz spełni warunek z karty wydarzenia, wtedy otrzymuje nową kartę pytania; pozwala graczom manipulować pionkami, co jest istotne przy zadawaniu pytań podczas dochodzenia.
  • Może zagrać karty z ręki, może to być 1 lub kilka kart pytań.
  • Zadaje pytanie 1 wybranemu graczowi. Pytanie jest skonstruowane na bazie zagranych kart pytań i musi być tak sformułowane, by udzielona odpowiedź brzmiała: tak/nie. Jest dokładnie 6 kategorii pytań: liczba, płeć, wiek, rola, pomieszczenie i pokład. Zgrabne i celowe połączenie tych kategorii przybliża graczy do rozwiązania zagadki kradzieży, ale jest to również najtrudniejszy element całej gry. Z zadawanych pytań gracze robią notatki na swoim arkuszu.

W dowolnym momencie gry, gracz może spróbować zdemaskować przestępcę/(-ów). W chwili gdy powie „Oskarżam!”, podgląda karty znajdujące się pod statkiem. Jeśli dobrze wytypował to wygrywa grę. Jeśli źle do końca gry może tylko odpowiadać graczom na pytania, ale nie może nic więcej w niej robić. Istnieje też drugi sposób na wygraną – pozostanie tylko 1 gracz, który nie oskarżał, a pozostali błędnie wytypowali.

Rozgrywki z dorosłymi

W moim domu bardzo lubimy gry detektywistyczne i dedukcyjne. Szczególnie upodobała sobie takie moja mama. Z góry założyłam, że Batory to będzie bardzo dobra gra. Niestety sam pomysł nie do końca wypalił. Nie czepiam się słabej widoczności napisów na pokładzie. Coś za coś, albo świetna makieta 3D, albo płaska plansza, nieciekawa wizualnie (gra traci swój urok po rozłożeniu pokładów wprost na stole). Można się przyzwyczaić, a ruch przy stole nigdy nie zaszkodzi. Szwankuje mi mechanizm związany z zadawaniem pytań. Pomysł dobry, ale… W rzeczywistości gracze nie potrafią konstruować pytań, czasem też chcą zapytać o coś, ale brakuje im właściwych kart. Zdać się na los w takiej chwili? Można. Jednak jeśli zmierzamy do zwycięstwa, to chcemy wykorzystać każdą chwilę i każdą możliwość. Ta część niestety nie jest intuicyjna. Można nauczyć się zadawać pytania, jednak na to potrzeba czasu – ja go miałam, nie rzuciłam gry w kąt po 1-2 rozgrywkach i nie wydałam ostatecznego werdyktu. Sporządzanie notatek też jest mozolne, bywa, że brakuje na nie miejsca. Analiza też zabiera trochę czasu. Kilka osób, które grało ze mną po prostu stwierdziło, że „szału nie ma”. Grałam sporo z moją mamą. Doszłyśmy do wprawy w zadawaniu trafnych pytań. Nam się podoba i u nas gra zostaje.

Rozgrywki z dziećmi

Sugerowany minimalny wiek to 12 lat. Z tak prostą mechaniką? Tym razem to nie o prostotę samej mechaniki chodzi, ale o jej element składowy. Z moją 9-letnią córką gramy bardzo dużo, z niejednego pieca już jadła chleb. Jednak w M/S Batory nie potrafi grać. Wie jak działają karty, wie co mechanicznie się robi, ale w ogóle nie radzi sobie ze sposobem zadawania pytań na podstawie posiadanych w ręku kart. Nie umie ich właściwie dobrać, ani właściwie formułować z nich pytań, tak by odpowiedź była dla niej przydatna. Nie potrafi wykorzystać notatnika z gry, robić dobrych notatek i wyciągać z nich wnioski. To już nie genialny Sherlock, też wydany przez Grannę. Dorosłym jest trudno grać, a co dopiero dzieciom. Granie z dziećmi, przy rodzinnym stole może nie wypalić, ale z młodzieżą można się dobrze bawić. Troszkę ubolewam nad tym, bo moja córka uwielbia, jak i ja, gry dedukcyjne. Musimy więc jeszcze jakiś czas poczekać.

Moje wnioski są takie, że MS Batory to gra specyficzna i przede wszystkim trzeba lubić gry dedukcyjne, by do niej zasiąść. Trzeba dać sobie czas na naukę zadawania właściwych pytań, a także wyciskania maksimum soków z kart jakie los nam podeśle. Najlepiej grało mi się w 3 osoby, ze względu na ciekawszą wymianę informacji niż w grze 2-osobowej i krótszy czas gry niż w wersji 4-osobowej.

Link BGG

 

0 Udostępnień