Zatoka Pelikanów

O polskim wydaniu Pelican Bay wiedziałam od jakiegoś czasu, ale nie spodziewałam się zostać nim w jakiś sposób zaskoczona. Rodzime wydanie okazało się tak piękne i tak miłe w dotyku (ach te lakierowane i chyba satynowane powierzchnie), że wybaczam za duże pudło, jak na mój gust, i tą wersją zastąpię niemieckie wydanie. Wybaczam też brak drewnianych pelikanów, bo dzięki temu gra jest na tyle atrakcyjna cenowo, że przekona do siebie wielu nie-graczy, graczy-malkontentów i graczy sporadycznych. Reszty Graczy nie trzeba specjalnie przekonywać. Czytaj dalej

IQ żelki

Na sklepowych półkach można znaleźć już IQ żelki. Produkt nie zawiera cukru, ale jest słodki. Wartość energetyczna produktu to 0 kilokalorii, ale doskonale odżywia mózg. Dzięki niemu poczujecie się fit&happy. To nie spam. Cuda panie i panowie się zdarzają, dlatego sięgnijcie po te żelki. Mówię oczywiście o nowej łamigłówce z serii SmartGames, wydanej niedawno przez Grannę. Czytaj dalej

Bitwa o Tortugę

Od roku 1640, mała wyspa na Morzu Karaibskim w pobliżu Hispaniolii, zwana „Żółwiem morskim” (Tortuga del Mar), staje się punktem wypadowym dla bukanierów. Z królewskim zezwoleniem przeprowadzają śmiałe ataki na hiszpańskie statki. Z czasem wyspa staje się główną siedzibą piratów na Karaibach, a u jej wybrzeży toczone są epickie walki. Prawie 400 lat później, splot wydarzeń pokierował mnie na karaibskie wody, by wziąć udział w niejednej bitwie o Tortugę. Czytaj dalej

Trzy małe świnki

Znacie bajkę o trzech małych świnkach? Macie w domu dzieci w wieku przedszkolnym? Cenicie narzędzia do ćwiczenia logicznego myślenia? Jeśli choć raz odpowiedzieliście „Tak”, to poniższy tekst jest właśnie dla Was. Czytaj dalej

Moje Dinozaury

Mnóstwo dzieci, szczególnie w wieku przedszkolnym, zachwyca się dinozaurami. Zachwytu za nic nie potrafię zrozumieć, ale szanuję. Moje dziecko na szczęście w szał dinozaurowy nie wpadło i zainteresowanie zakończyło się na 1 figurce i książeczce. Co nie znaczy, że na tym koniec. Czytaj dalej

Szalone zegarki

„Indianin, patrząc na mnie, mówi: Wiesz co, gringo, wy macie zegarki, a my mamy czas. Kiedy to usłyszałem, natychmiast zdjąłem swój zegarek i powiedziałem: Stary, oddaj to komuś, kogo najbardziej nie lubisz. Bo zegarek czyni z człowieka niewolnika czasu.” (Wojciech Cejrowski) Jestem niewolnikiem, bo mam zegarek, nawet kilka i nie oddam ich nikomu. Powiem nawet, że jestem szalonym niewolnikiem, bo mam szalone zegarki. Te Szalone zegarki z linii 2 Pionki wydawnictwa Portal Games. Czytaj dalej

Intryganci

Michael Rieneck to autor, który w świecie planszówkowym ma już wyrobione nazwisko – Filary Ziemi, Świat bez końca, Cuba czy Santiago de Cuba to duże tytuły, których się nie powstydzi. Ten sam autor zaprojektował również małą grę karcianą, która od niedawna podbija serca polskich graczy. Na szczęście nie w wersji, którą wymyślił kilka lat temu, ale w wersji wzbogaconej i wizualnie, i mechanicznie. Czytaj dalej

Kigi aka Bonsai

„Malując drzewa i trawy, umieszczaj gałęzie, liście i kwiaty tylko tam, gdzie są one absolutnie niezbędne” – tę zasadę lekkości wg Tosa Mitsuoki z końca XVII wieku odkryłam niedawno w oprawie graficznej ciekawej gry karcianej Kigi aka Bonsai. Jest to gra amerykańskiego projektanta, która całkiem niedawno podbiła serca niemieckiego portalu crowdfundingowego. Według słów wydawcy, Kudu Games, ma również pojawić się na polskim portalu wspieram.to. I to niebawem. Czytaj dalej

Urlop z planszówkami #7: Przebiegłe Wielbłądy – Superpuchar

Przebiegłe wielbłądy to gra prosta, przyjemna, emocjonująca i łącząca pokolenia. To fantastyczna gra rodzinno-imprezowa, w której już od dłuższego czasu jesteśmy zauroczeni. Na urlopie, w większym gronie, spełniła swe zadanie. Jest skrojona na miarę i nic jej więcej nie trzeba. Przynajmniej tak myślałam, dopóki nie zagrałam w jej rozszerzenie – Superpuchar. Czytaj dalej

ROAR! – Łap potwora

Jedną z pierwszych moich nowoczesnych planszówek była gra Scotland Yard. Gra, w której 1 z graczy wcielał się w postać Mr. X, uciekającego przed detektywami. Akcja toczyła się w Londynie, gracze poruszali się po planszy z narysowaną mapą miasta, a sama gra trzymała w napięciu do samego końca. Świetny tytuł i do dziś mam go w kolekcji. To dobre wspomnienie przyciągnęło mnie jak magnes do gry dla dzieci ROAR! – Łap potwora. Do gry, w której ktoś ucieka, ktoś goni, a akcja dzieje się w mieście przedstawionym w postaci mapy.

Czytaj dalej