OVO

Jakie jest jajko każdy widzi, bez ingerencji nie da się postawić. Motyw ten można znaleźć w  starej hiszpańskiej opowiastce o Jaśkowym jajku, jak i w anegdocie o Kolumbie. Historia z jajkiem pokazuje, że nie trzeba szukać trudnych i skomplikowanych metod, by coś osiągnąć. Taki właśnie jest pomysł na OVO – łatwe zasady i zabawa murowana, w dodatku przy użyciu jajek. Czytaj więcej

Abalone Offboard

Gry logiczne cieszą się w moim domu dużym powodzeniem. Krótkie zasady, sporo myślenia, kombinowania, do tego zwykle krótki czas gry, sprzyjający rozgrywaniu wielu partii pod rząd. Mało mam takich gier w domu i cieszy mnie każda nowa pozycja. Gry logiczne nie są zbyt popularne, często mam problem namówić na partyjkę moich znajomych, którzy wolą karty, planszę i drewno. Oferty rodzimych sklepów internetowych też nie są jakieś szczególne, a internet nie obrodził w recenzje.

Czytaj więcej

Hanabi

Tegoroczne nominacje do prestiżowej nagrody Spiel des Jahres wzbudziły sporo kontrowersji. Po niedawnym ogłoszeniu wyników moja wiara w jakość tej nagrody upadła. Z hukiem potoczyła się w ciemny kąt i posiedziała tam kilka godzin. W tym czasie coś sobie przemyślałam. Zaczęłam od prostych skojarzeń odnośnie gry Hanabi. Antoine Bauza – znany projektant. Tematyka – nudna jak flaki z olejem. Grafika – prostacka. Mechanika – i tu przestawiłam się na sposób myślenia grupy docelowej SdJ.

Czytaj więcej

Karaluszek kłamczuszek – edycja królewska

Są takie gry, przy których nie da się zachować pokerowej twarzy. Są takie gry, w których każde działanie wyzwala śmiech. Są takie gry, w których ten śmiech przenosi się między graczami niczym średniowieczna zaraza – dopada nagle, bez wyjątku, a gorączka trawi do końca. Taka zaraza wyszła z pudełka gry Karaluszek Kłamczuszek – edycja królewska. Mikroby śmiechonośne nie tkwią ani w cwanym uśmiechu króla karalucha obecnego na pudełku, ani w zabawnych grafikach 7 zwierząt występujących w grze. Prosta mechanika raczej też nie jest ich źródłem, ani litościwe grymasy wielbicieli ciężkich eurogier. Jestem pewna, że uaktywniają się i namnażają w chwili mieszania prawdy z kłamstwem, w obecności różnych osób. Tak, istotą tej gry jest blef.

Czytaj więcej

Reiner Knizia dzieciom #2 – małe a cieszy

Dorośli są bardzo tolerancyjni wobec gier dla dzieci… jeśli dzieci posiadają. Jednak są takie tytuły, do których nawet na siłę nie da się ich zaciągnąć. Największy opór stawiają zwykle mężczyźni, siadają do gier, które im się podobają, zaś kobiety, zwykle o łagodnym usposobieniu, potrafią poświęcić się dla swoich pociech i zagrać z nimi we wszystko. Jako mama rozumiem, że mechanika musi być prosta, łatwa do zapamiętania, wykonanie musi być na najwyższym poziomie, tak by przyciągać uwagę odbiorców.

Czytaj więcej

Reiner Knizia dzieciom #1 – małe a cieszy

Reiner Knizia zaprojektował dla najmłodszych graczy ponad 100 tytułów. Tak naprawdę trudno je zliczyć, bo te same mechaniki często pojawiają się w różnych oprawach graficznych i pod zmienionymi nazwami. Wszystkie te gry opierają się na prościutkich mechanikach, choćby technikach zapamiętywania lub rzutach kośćmi. W ogólnym zarysie, mechaniki są bardzo do siebie podobne, różnicują je szczegóły.

Czytaj więcej

Tarantula tango

Tarantula tango ma u mnie specjalne względy. Przez to tango. Tango można tańczyć, tango można grać, a nawet śpiewać. Astor Piazzola, argentyński wirtuoz bandoneonu i twórca nuevo tango, byłby mocno zdziwiony słysząc, że w tango można nawet grać. Tarantula tango to właśnie takie piazzollowe tango. Jest oryginalne, rytm jest wyraźny, ale równocześnie ulega wyraźnym zakłóceniom, harmonia odbiega od tradycji, oraz stosowane są niekonwencjonalne sposoby gry. Do tego charakterystyczne są glissanda – płynne przejścia od jednego miejsca (w muz. dźwięku) do drugiego. Ach to Libertango, znaczy się tarantulatango.

Czytaj więcej

Grand Prix – Ostatnia prosta

– Lecimy!
– Dokąd?
– Na GP Wielkiej Brytani!
Pomyślałam: Znowu będę siedziała na trybunach i patrzyła jak bolidy mkną po torze Silverstone. Całe 52 okrążenia ludzie będą się emocjonować, słuchać ryk silników, patrzeć na palone gumy i przeżywać kolizje, będą wymieniać nic mi nie mówiące nazwiska i cieszyć się lub kląć. Nuda. Rzekłam więc na głos:
– Bardzo się cieszę!
Wiecie, jak typowa kobieta – pomyślałam jedno, powiedziałam drugie, a zrobiłam trzecie.
– To co, może kolejna partyjka w Grand Prix Knizii?

Czytaj więcej

My First Activity

Activity My First znam już od wielu miesięcy i nie mogłam się doczekać na jej polską edycję. W trakcie rozgrywek z przedszkolakami uznałam ją za genialną grę, aktywizującą całą grupę dzieciaków. Nie wspominając już o mojej 4,5 latce, która oszalała na punkcie tej gry – codziennie musimy zaprowadzać słonie do wodopoju i już, nie ma dyskusji, nie ma zmęczenia czy innych spraw. Słoniom chce się pić!

Czytaj więcej

Panic Lab czyli rzecz o mutowaniu

Hahaha! Zaśmiał się szalony naukowiec zakładając gumowe rękawice i grube okulary. Leżałam na wpół żywa, podpięta setką kabli do machiny mutacyjnej w jego laboratorium. Zbliżał się mój koniec. Szaleniec nacisnął wielki włącznik na pulpicie i zgasło światło. Ogarnęła mnie panika, a potem nastała ciemność. Nowa ja przebudziłam się z wewnętrznym przekonaniem, że proste gry imprezowe są bardzo cenne, przydatne i koniecznie trzeba mieć takie w kolekcji. Zmutowałam.

Czytaj więcej