Jaki to ptak?

Zrobiło się ciepło, zdrówko u dziecka ciut lepsze, więc dużo spacerujemy. A dziecko jak to dziecko – ciągle o coś pyta. Dziś przyniosłyśmy ze spaceru kilka kwiatków i trzeba było odkurzyć album „Jaki to kwiat?”. Kwiatki to jeszcze nic takiego. Gorzej, gdy jestem pytana o owady, bo nawet książką nie mogę się wesprzeć. Jednak prawdziwy stres zaczyna się z pytaniem „Mamo, jaki to ptak?”. Nie taki, którego można zobaczyć, ale taki którego można usłyszeć. Nie wiem jak wygląda sprawa ptasich treli w dużym mieście, w Krakowie słyszałam już od 4 nad ranem gołębie gruchanie i nic poza tym. Zaś w małej mieścince, na zadrzewionym osiedlu, blisko łąk słychać bardzo wiele.

Nałogowo rzuciłam okiem na regał z grami planszowymi. Czy dzięki nim jakoś wybrnę z pytań o faunę? Rzuciłam okiem. Pędzące żółwie – nie, tu tylko pionki i sałata. Two by Two – niby jest arka i stado zwierząt, ale też mało przydatne. Zoolooretto – o tu już można zoo pozarządzać, ale pomocne to nie jest. Hmm… Zatrzymałam się na wielkim pudle Fauny Junior. To jedyna edukacyjna gra planszowa o zwierzętach, która jest naprawdę ciekawa. Trochę ptaków, mnóstwo ssaków, w dodatku można się nauczyć o miejscu występowania i w uproszczony sposób o rozrodzie i żywieniu. 180 zwierząt to już coś! W dodatku podane w tak atrakcyjnej formie. Przeglądnęłam karty, wszystko świetne, ale… rodzimych ptaków tam niewiele. Coś mi się wydaje, że porządne planszówki mi nie pomogą.

Sięgam więc do gier edukacyjnych, których jest na rynku bardzo dużo. Adamigo, Alexander, Axel, Granna i in. oferują różne quizy, loteryjki, puzzle, prościutkie gry planszowe ze zwierzętami. Niestety nikt nie wydał gry, która pomogłaby mi nauczyć dziecko rozpoznawać głosy ptaków. Wiem, że nie da się zrobić takiej gry w innej formie jak edukacyjna, ale gra z dźwiękami jest możliwa. Pamiętacie Bim bom Granny? Uatrakcyjnić grę można by autentycznymi zdjęciami ptaków, składanymi jak puzzle w opisywanej przeze mnie grze Alles fliegt, albo zrobić quiz o ptakach, podobny do Rekorde in der Lufte (Wunderwelt der Voegel) z wydawnictwa Kosmos. Marzy mi się, bo wstyd nie znać rodzimych ptaków, a z taką grą mogłabym się sama bez stresu pouczyć.

W Niemczech takich gier edukacyjnych jest mnóstwo

W Niemczech takich gier edukacyjnych jest mnóstwo

 

Nie ma, trudno, planszówki mi nie pomogą. Za to nauczyłam się rozpoznawać 20 rodzimych ptaków przy pomocy najzwyklejszej gry memory wydawnictwa Jacobsony. Przykuwająca uwagę skromna oprawa graficzna pudełka, 40 kartoników ze zdjęciami i nazwami naszych polskich ptaków, na białym tle dla łatwości przyswajania. Skromnie, pięknie, zachwycająco, naturalnie. „Ptaki. Świat wokół nas” trochę zmniejszyły mój wstyd przed dzieckiem, więc czekam jeszcze na drugą część tego memory – o owadach.

Piękne memory o ptakach

Piękne memory o ptakach

 

Dziękuję wydawnictwu Jacobsony za przekazanie gry na potrzeby tego felietonu.

  • Adam Kolipiński

    Ktoś (kto? zabijcie mnie! nie pamiętam!) przynosił całkiem zgrabnie działający prototyp gry karcianej o ptakach na Moonsuna. Było dużo różnych gatunków, karmniki, podkradania kart i zbieranie “setów”.

    Może czas wyciągnąć z szafy? Nisza jest!

  • Piotr Siłka

    Protytyp odłożony jakiś czas temu na półkę i właśnie miałem do niego wracać. Twój wpis Agnieszko tylko jeszcze bardziej mnie motywuje by znowu na półkę nie odleciał.

    • scheherazadeZnadPlanszy

      No to do roboty 😉

  • Pingback: Scheherazade | W pogoni za… ZnadPlanszy.pl()