Pizza XXL

Kto nie lubi pizzy? Nie znam nikogo takiego. Pizza zawsze wzbudza zainteresowanie, szczególnie wtedy, gdy ma więcej dodatków niż tych na margherita i jest w rozmiarze XXL. Nie dziwię się więc, że już sama nazwa nowej gry Łukasza Woźniaka, Pizza XXL, cieszy się zainteresowaniem dzieci i rodziców. Choć nie jest to pierwsza gra na naszym rynku o pizzy (jest też Koala Mądrala bawi i uczy – Pizza!, wyd. Trefl) to wzbudza zainteresowanie nawet i u mnie.

Historia pizzy sięga czasów starożytnych, w których spożywano płaski chleb smarowany oliwą i posypywany ziołami. W XVI w. neapolitański płaski chleb zwany Galette, był potrawą sprzedawaną na ulicach biednym ludziom. Z czasem zaczęto dodawać do niego oliwę, pomidory i ryby – tak rozwinęła się pizza z dodatkami. Pizza stała się tak popularna, że w 1843 r. jej różne rodzaje zostały opisane przez… Alexandra Dumas. Zaś sławę królewską zyskała 11 czerwca 1889 r., kiedy to neapolitański piekarz Raffaele Esposito stworzył „Pizza Margherita” na cześć królowej Włoch Małgorzaty (Margherita) Sabaudzkiej. Podstawowymi składnikami były: pomidory (czerwień), ser mozzarella (biel) i bazylia (zieleń), reprezentujące narodowe barwy Włoch.

Pizza XXL jest bardzo prostą grą ćwiczącą spostrzegawczość i pamięć. Wykorzystuje różne znane mechaniki i dla kolekcjonerów gier nie stanowi żadnej atrakcji. Zaś dla innych osób jest odkryciem, sprawia wiele radości, jest źródłem wyśmienitej zabawy. Dzieci bez korzeni geekowskich, dzieci z niewielką liczbą gier na półce, albo wchodzące dopiero w świat nowoczesnych gier planszowych dla najmłodszych są to grą zachwycone. O to właśnie chodzi w wydawaniu tak prostych gier. Mają zachęcić do niezwykle atrakcyjnej i jakże wartościowej formy spędzania czasu. Przyciągająca forma graficzna, solidne wykonanie, proste zasady i walory edukacyjne (o które zresztą nietrudno w grach dla dzieci) za niewielką cenę, to rzecz warta polecenia.

Pizza XXL oferuje 2 gry w jednym pudełku opierające się na tych samych elementach. Pierwsza gra ćwiczy spostrzegawczość i refleks. Na środku stołu zawsze są widoczne 3 pizze, każda 3 składnikowa. Są też zakryte kartoniki ze składnikami. Gracze kolejno odsłaniają po 1 kartoniku. Jeśli zostaną odsłonięte 3 składniki danej pizzy i przynajmniej 1 ser, a gracze to zauważą, wtedy trzeba jak najszybciej położyć dłoń na danej pizzy. Nie jest to łatwe ze względu na: rozmieszczenie składników w różnych częściach pola gry, różną kombinację składników na pizzach, jednocześnie odsłonięte 3 pizze, konkurencję przy stole tak samo mocno walczącą o punkty, co rundę zmieniający się układ składników na polu gry. Zwycięzca pojedynku zdobywa pizzę, a gra kończy się gdy ktoś zdobędzie 3 pizze.

Druga gra to lekko zmodyfikowana wersja klasycznego memory, w którym rodzice nie mają z dziećmi praktycznie żadnych szans. Każdy gracz posiada własną pizzę i w swojej turze kolejno odkrywa kartoniki. Odkrycie składnika własnej pizzy pozwala na kolejną próbę odkrywania do momentu aż:

  • gracz odkryje 3 własne składniki i ser, wtedy zdobywa pizzę, dobiera nową i zmienia układ kartoników na polu gry;
  • gracz odkryje niewłaściwy kartonik, wtedy zakrywa je z powrotem bez mieszania i kolejkę zaczyna następny gracz.

Zdobywca 3 pizzy wygrywa grę.

Jako mama przyszłego geeka mam w domu mnóstwo gier pamięciowych i na spostrzegawczość. Widzę wiele podobieństw Pizzy XXL do innych gier, zarówno dla dzieci, jak i imprezowych. Mnie ta gra nie zadowoliła tylko ze względu na przesyt mechaniką. Moje dziecko, z już sporym doświadczeniem planszówkowym, też nie szaleje na jej punkcie. Jednak nasz głos nie ma żadnego znaczenia w grupie docelowej, o które wspomniałam wcześniej. Gra jest dla innych dzieci wyśmienita pod wieloma względami i uważam, że jeśli znajdzie się w ich rękach, to przyniesie wiele radości, oraz da rodzicom/opiekunom poczucie dobrze spędzonego czasu z pociechami. Pizzę każdy lubi, nie geekowskie dzieci pokochają też Pizzę XXL. Dobra gra, w dobrej cenie niech króluje w każdym domu.