Kostki zostały rzucone

Thierry Denoual to raczej mało znany projektant, ale w mojej kolekcji wsławił się grą logiczną Gobblet, tą z serii drewniany Gigamic. Prostym pomysłem zapewnił mnóstwo zabawy i jednocześnie myślenia. Z ciekawością sięgnęłam do kolejnej jego gry – Kostki zostały rzucone.

Wykonanie gry bardzo przyciąga uwagę. Ręka od razu sięga po woreczek z pomarańczowymi i białymi kostkami. A gdzie pudełko? Po rozpakowaniu gry jest ono zbędne, co ucieszy wszystkich tych, którzy grami, czy swoimi, czy dzieci, upychają każdy kąt. Wszystkich kości jest 36, a to co mają ze sobą wspólnego, to 12 symboli umieszczonych na kościach w różnej kombinacji. Kości są wykonane naprawdę rewelacyjnie, solidne, dokładnie wykonane, z wyraźnymi symbolami, które bez trudu gracze rozpoznają. Jest to bardzo ważne w tej grze. Wydają też przyjemny dźwięk stukania podczas rzutu, na co zwróciło uwagę moje dziecko. Ze względu na wykonanie, grę można zabierać ze sobą wszędzie. Można nią grać na małej powierzchni, na trawie, podłodze, krześle w poczekalni itp.

Zasady gry oferują 2 rodzaje rozgrywek opartych na spostrzegawczości i szybkości, oraz równoczesnym wykonywaniu akcji. Podstawowa wersja przeznaczona jest dla 2-6 graczy. W grze wykorzystuje się po 6 losowo dobranych kości w kolorze pomarańczowym i białym. Kości rzuca się na środek stołu i gracze jednocześnie szukają co najmniej 2 kości zawierających ten sam symbol, ale o różnym kolorze (np. palma na kości pomarańczowej i białej). Osoba, która jako pierwsza znajdzie właściwe kości, wykrzykuję nazwę symbolu i otrzymuje wszystkie z tym symbolem. Wszelkie remisy lub pomyłki rozstrzygane są poprzez ponowny rzut kośćmi, choć za pomyłki też jest przewidziana kara. Kości zdobywa się również wtedy, gdy nie ma żadnego wspólnego symbolu dla kości pomarańczowej i białej wykrzykując „Nie ma!”. Wygrywa gracz, który po 3 rundach zdobędzie najwięcej punktów za zdobyte kości.

Druga wersja gry przeznaczona jest dla 2-4 graczy. W zależności od liczby osób każdy z graczy otrzymuje określoną liczbę kości i w danej rundzie również korzysta z ich określonej liczby. Gracze rzucają kości na stół i szukają wspólnego symbolu na wszystkich kościach tam leżących. Pierwsza osoba zdobywa wszystkie kości, a grę wygrywa gracz, który zdobędzie kostki 3 razy.

Podsumowanie

Gra zdobyła już kilka nagród: National Parenting Publications Awards (NAPPA), Dr. Toy Best Vacation Products, Parents’ Choice Award, Tillywig Toy Award, The National Parenting Center Award, co może być już dla Was rodziców dobra rekomendacją. Gra przeznaczona jest przede wszystkim dla dzieci, no i ich rodziców. Zasady podstawowe potrafi zrozumieć już 5,5-latek, mimo, że sugerowany wiek to 7 lat. Przynajmniej o tym świadczą umiejętności mojego dziecka, wręcz zafascynowanego tą grą kostkową. Dzięki tej grze dziecko ćwiczy: koncentrację, spostrzegawczość, szybkość, umiejętność przypisywania nazw do symboli pod presją czasu/konkurencji, umiejętność łączenia w pary przeciwstawnych kolorów z tym samym symbolem. Nawet rzucania garścią kości, co w pewnym wieku nie jest takie łatwe. Starsze dzieci i młodzież nie grająca w planszówki też będzie miała sporo radości z tej gry, bo mimo prostego pomysłu na mechanikę, presja czasu (im więcej osób, tym większa) i spostrzegawczość zawsze bardzo się podobają.

Dla dorosłych gra niekoniecznie będzie atrakcyjna, mimo zaledwie 10 minutowej rozgrywki. W towarzystwie dzieci będą się dobrze przy niej bawić. W towarzystwie samych dorosłych, niestety gra szybko się nudzi, co mnie zdziwiło, bo: jest pewne podobieństwo do lubianego Dobble i 12  symboli w różnych kombinacjach, różny dobór kości, różne wyniki rzutów czynią każdą rozgrywkę niepowtarzalną. Czyżby znudzenie mechaniką? Choć muszę też przyznać, że jako coś szybkiego i niezobowiązującego w pubie spełniła swoje zadanie. Dla dzieci polecam, nawet (albo szczególnie) tych w wieku przedszkolnym.