Rebel dzieciom #3: Mały Książę – Droga do gwiazd

W zeszłym roku na ekrany kin weszła niesamowita wersja Małego Księcia. Wersja odświeżona, zgodna z duchem oryginału, ale nie będąca kalką książki czy też ekranizacji z lat 70tych. Historia przedstawiona przez Marka Osborne’a okazała się niezwykle malownicza i podbiła serca wielu widzów. Nasze też. Do tego stopnia, że mam nawet ręcznie szytego lisa, robionego specjalnie na zamówienie dla mojej córki.

Nawet nie wiecie ile radości sprawiło nam sięgnięcie do gry planszowej z motywami znanymi z filmu. Na szczęście, wydawca nie poszedł na łatwiznę i nie wyprodukował chłamu, licząc na wpływy z samej marki. W dodatku grę zaprojektował wyśmienity autorski duet – Bauza i Cathala. Zaufałam wydawcom (Ludonaute i Rebel.pl), zaufałam autorom i jak się okazało bardzo słusznie postąpiłam. Mały Książę: Droga do gwiazd to bardzo udana gra familijna, w którą możecie zagrać (z odrobiną pomocy) z dzieciakami od 6 roku życia.

Nie trzeba znać ani książki, ani filmu, by móc zagrać. Znane motywy to tylko dodatek poprawiający odbiór gry i wytwarzający większą więź emocjonalną. Dobra gra z dobrą mechaniką obroni się sama. Ta gra sama się broni. Jest bardzo przyjemna w odbiorze i wciągająca.

Samo wykonanie jest niesamowite. Drewniane pionki w kształcie samolotów, mnóstwo tekturowych elementów i karty. Z tekturowych elementów składa się trasę, po której będą poruszać się samoloty. Zaczynając od domu dziadka, a skończywszy na ukochanej planecie Małego Księcia B-612, trasa wiedzie po polach w kształcie chmur, które w większości przynoszą graczom jakieś profity. Trasa wzbogacona jest płytkami opowieści, a całość dopełniają gwieździste żetony punktów, papierowe samoloty, tekturowe czapki pilota i żetony teleskopów. Karty ozdobione zostały m.in. sympatycznym lisem znanym z filmu. Elementy gry wymagają trochę miejsca na stole, nie mówiąc już o odrobinie miejsca dla każdego gracza na zagrane karty i zdobyte w trakcie gry żetony. Gra jest efektowna.

Mechanika gry jest dość prosta, ale niebanalna. Jak zauważyliście, nie ma w tej grze kości, więc ruch pionków na trasie zależy tylko i wyłącznie od decyzji gracza. W grze rządzi decyzyjność a nie losowość, choć ten element też jest obecny podczas odkrywania żetonów teleskopów, zakrytych żetonów opowieści czy zdobywania kart Dziadka. Odrobina niepewności zwiększa emocje i polepsza regrywalność.

W swojej turze gracz zagrywa z ręki 1 wybraną kartę ruchu. Gracz korzysta z 8 kart ruchu (z lisem) pozwalających poruszyć się o maksymalnie 1, 2, 3, 4, 5 pól, a w trakcie gry może również zdobyć karty ruchu Dziadka o wartościach 4-7 oraz z 2 akcjami specjalnymi. Karta po zagraniu nie wraca już na rękę gracza. Trzeba więc rozsądnie nimi zarządzać. Po zagraniu karty gracz przesuwa swój samolot o wybraną liczbę pól, mniejszą lub równą wartości zagranej karty.

Jeśli po ruchu pionek gracza zatrzymuje się na chmurze:

  • z innym samolotem – to gracz zabiera losową kartę ruchu z ręki właściciela samolotu leżącego tuż pod nim (formuje się stos z samolotów)
  • bez samolotu – to gracz korzysta z dóbr jakie oferuje chmura. Można zdobyć 1-2 żetonów punktów, dobrać 1 kartę z wierzchu stosu kart Dziadka lub odkryć 1 z żetonów teleskopów (pozwalają zdobyć lub stracić żetony punktów). Niektóre chmury nie przynoszą żadnych profitów.

Przelatując nad puzzlem łączącym trasę lotu gracz dobiera 1 żeton opowieści (jawny lub zakryty). Przynoszą one dodatkowe punkty zwycięstwa (1-5), jeśli zaś uda się graczowi skompletować określoną parę żetonów, to ich wartość zwiększa się aż o 6 punktów. Kolejnym miejscem, w którym zdobywa się punkty jest ostatnie pole na trasie. Pierwszy gracz zdobywa ich 6, każdy następny mniej, zaś w grze na 6 osób, ostatni gracz nie zdobywa żadnego punktu. Zwycięża osoba mająca na końcu gry najwięcej punktów zwycięstwa.

Jest to gra wyścigowa. Całą rozgrywkę toczy się bój o punkty zwycięstwa poprzez szybkie dotarcie do określonej lokalizacji. Tym więcej emocji, im więcej graczy. Spotkałam się z wątpliwościami odnośnie rozgrywki w 2 osoby. Faktycznie, jak grają dorośli to nie ma w takiej grze emocji. Jeśli jednak gra się z dzieckiem (dorosły vs. 1 dziecko), to rozgrywka ma inny charakter. Młodsze dzieci emocjonują się już takim pojedynkiem, dla nich istotne jest uczestnictwo, zmaganie ze swoimi umiejętnościami zarządzania kartami, decyzyjnością. Dla takich par jest to bardzo przyjemna i rozwijająca rozgrywka. Jeśli jednak Wasze dzieci mają już doświadczenie w graniu w nowoczesne planszówki, mają lat więcej niż 9, to raczej usiądźcie w większym gronie. Po to by czuć oddech konkurencji co chwilę podbierającej punkty zwycięstwa. W grze, choć ma charakter typowo familijny, jest trochę negatywnej interakcji w postaci odbierania karty ruchu (gdy gracz wyląduje na chmurze już zajętej przez samolot), podbierania wyżej punktowanych płytek opowieści, blokowania chmur z określonymi dobrami i odbierania 1-2 żetonów punktów dzięki jednemu typowi żetonów teleskopu.

Bardzo ciekawymi elementami mechaniki są:

  • sposób przesuwania pionków czyli zarządzanie kartami ruchu – gracz decyduje jaką kartę zagrać i o ile pól się poruszyć, przy większej liczbie graczy jest na trasie bardzo ciasno, a niestety zawsze trzeba się ruszyć co najmniej o 1 pole (nie można spasować). Kart ruchu może zabraknąć, dlatego trzeba walczyć o te dodatkowe albo od współgraczy, albo ze stosu kart Dziadka. Jest też możliwość odrzucenia 1 żetonu opowieści w zamian za ruch do 5 pól.
  • zmienna kolejność grania – ruch wykonuje gracz, którego samolot znajduje się na samym końcu w stosunku do pozostałych graczy, w ten sposób sprytnie zagrywając karty, można pod rząd rozegrać nawet kilka tur.

Dla wielu z Was te elementy mechaniki będą nowe i nawet szokujące. Jak to bez kostki? Kartami? Nie po kolei?  Tak można grać, mądrze, nowocześnie. Mały Książę: Droga do gwiazd to bardzo dobra i rozwijająca gra familijna. Można powiedzieć, że to pomost między grami prostymi i bardziej złożonymi. W dodatku jest solidnie i pięknie wydana. Wszystko jest na tyle czytelne, że dzieci bez trudu wchodzą w mechanikę gry, jedynie trzeba tym najmłodszym dzieciom troszeczkę podpowiadać przy zarządzaniu kartami. Gra mnie zauroczyła, w domu się bardzo spodobała i myślę, że i Wasze rodziny będą zadowolone.

Link BGG