Smocze kości

Lekkie, losowe gry pełnią bardzo ważną rolę w moim geekowym życiu. W chwili ogromnego zmęczenia dają wytchnienie, rozluźniają i rozweselają. Są też ważnym elementem kolekcji, wyciąganym w odpowiedniej grupie odbiorców, czyli dla starszych dzieci i młodzieży (choć nie tyko), jako zachęta i przynęta. Czy Smocze kości od Cube Factory of Ideas wpisują się w moje zapotrzebowania?

Smokom dam się uwieść

Tematyka fantasy, magiczne przedmioty, bohaterowie posiadający różne moce zawsze pobudzały moją wyobraźnię. Nie ważne w jakiej formie podane – czy całkiem poważnie, z solidną, trudną przygodą, czy zabawnie, z przymrużeniem oka i dowcipem wplecionym w każdy szczegół gry. Smocze kości to opowieść o bohaterach zbierających armię śmiałków w liczbie 5000+, w celu pokonania wiecznie głodnego smoka. Magia fantastyczna i humor bardzo przypadły mi do gustu, a oprawa graficzna w świetle dziennym prezentuje się zacnie (choć w sztucznym już traci swój blask). Solidne wydanie z dobrze turlającymi się i ładnie stukającymi o blat stołu kośćmi zaskarbiły nie tylko moje serce.

Kośćmi poturlam

Ta gra jest bardzo losową turlanką, ale nie pozbawioną decyzji i napięcia. Losowość wcale mi nie przeszkadza, a wręcz w sytuacjach trudnych, jest niezwykle miłym oderwaniem od rzeczywistości. Przyprawą nadającą smaku jest mechanika push your luck, która towarzyszy graczom w każdej chwili rozgrywki.

Celem gry jest zadanie smokowi 3 śmiertelnych ran przy wykorzystaniu armii śmiałków w liczbie ponad 5000. Przez większość gry, gracze sprawdzają swoje szczęście i wyczucie rzucając kośćmi, których wyniki określają liczbę  rekrutów – samodzielnie zaciągniętych lub odebranych przeciwnikom. Odpowiednia wielkość armii pozwala zaś w kroczyć do jaskini smoka, by tam, znów przy pomocy kości, stoczyć z nim bój.

W swojej turze gracz może wykonać 1 z akcji:

  • Rekrutować nowych żołnierzy. Gracz rzuca 6 kośćmi k6 i 1 kością zdarzeń (ta kość używana jest przy każdym przerzucie kości). Gracz podejmuje decyzje jakie punktujące kości odkłada na bok i czy przerzuci pozostałe kości (mechanika push your luck). Kość zdarzeń określa w danym momencie czy: nic się nie dzieje, wynik zostanie podwojony (ewentualnie czy gracz chce zamiennie dobrać kartę magicznego przedmiotu), czy smok zje część rekrutów.
  • Stoczyć bójkę z armią innego wybranego gracza. Atakujący rzuca 6 kośćmi, atakowany 5, obaj korzystają też z kości zdarzeń, a kości odkładane są dokładnie tak jak przy rekrutacji. Gracz z większą właśnie zdobytą armią jest zwycięzcą i otrzymuje od przegranego tylu żołnierzy, ile wynosi różnica ich wyników i dodatkowo z rezerwy 500.
  • Stoczyć ostatnią bitwę ze smokiem. Obrażenia smokowi zadają tylko wyniki rzutu kością zdarzeń (smok – 1 rana, topory – 2 rany), kości gracza określają ilu żołnierzy traci. Pusta ścianka i brak punktujących kości do odłożenia kończy turę gracza, a smok regeneruje się (nową bitwę zaczyna bez ran).

Kilka zaklęć rzucę

Samo rzucanie kośćmi po kilku rozgrywkach mogłoby okazać się nudne, więc autor dołożył karty bohaterów i zaklęć. Każdy z 10 bohaterów ma unikalną i permanentną zdolność, aktywowaną raz na turę gracza. Karty zaklęć są jednorazowe, na koniec tury gracz może mieć tylko 1 taką kartę, a zdobywa się je tylko odrzucając możliwość podwojenia armii (wynik rzutu kością zdarzeń). Zarówno umiejętności bohaterów jak i kart zdarzeń pozwalają na manipulowanie wynikami z rzutów kośćmi, manipulowanie liczbą rekrutów armii swojej lub przeciwnika. Magiczne przedmioty w większości przypadków działają niekorzystnie na przeciwników i zawsze pomagają właścicielowi. Bardzo podoba mi się różnorodność kart bohaterów i zaklęć, choć niekoniecznie są one o takiej samej mocy. Jedne silniejsze, inne słabsze, ale jak to bywa w losowym doborze kart – są niespodzianką, z którą trzeba sobie poradzić.

I dobrze się zabawię

Muszę przyznać, że przy każdej rozgrywce dobrze się bawiłam. Nastawienie i jasno sprecyzowane oczekiwania są bardzo ważne. Owszem losowość daje popalić, ale nie zawsze chodzi o wygraną, istotne jest przyjemne spędzenie czasu. Na szczęście przy tej losowości można podejmować decyzje, w dodatku bardzo emocjonujące dzięki zastosowanej mechanice. Różnorodność działań wszystkich kart to duża zaleta. Zauważyłam, że duża negatywna interakcja w tej grze, wybierana z woli współgraczy, jest formą wyścigu o wejście do smoczej jamy, ale jak komuś uda się tego smoka ubić, to cieszą się wszyscy. To właśnie sprawia, że patrzę na tę grę z jeszcze większą sympatią. Smocze kości to ciekawa gra i polecam ją wszystkim potrzebującym czegoś lekkiego w klimatach fantasy. Młodzieży i starszym dzieciom (nie geekom) na pewno się spodoba.

Link BGG

Grę można kupić w sklepie www.planszomania.pl

  • Sławek Wiechowski

    Zdecydowanie nam nie podeszła. Losowość zabiła ten fajny tytuł. W 3 turach zdobyłem 5000 żołnierzy i w pierwszym rzucie pokonałem smoka. Mi było przyjemnie, ale współgracze byli bardzo zawiedzeni. I co najgorsze więcej nie chcą w to grać. Myślę, że można było to lepiej dopracować mechanicznie. Gra miała przed sobą duży potencjał, ale nie została tu wykorzystana. Dlatego dziwne, że to Z-Man wydał. Z punktu widzenia “projektanta” tytuł bezcenny – zdecydowanie jest co w nim poprawiać.