Wesołe krówki

Wesołe krówki to gra, dzięki której wprowadzicie starsze dzieci w świat gier ekonomicznych. W grze wcielicie się w hodowców krów, którzy będą powiększali swoje stada, dbali o pogłowie i zwiększali wielkość pól. Na myśl może wam przyjść wersja rodzinna Agricoli, jednak to zupełnie różne gry i w dodatku Wesołe Krówki są znacznie prostsze.

Zasady gry

Twoja ojcowizna to pole, 45 dolarów i doświadczenie (przynajmniej widziałeś co nieco w dzieciństwie) w hodowli krów. Zaczynasz grę od inwestycji na targu – zastanawiasz się co kupić na początek prócz krów, bo to rzecz wiadoma. Masz kilka możliwości: nowe pole, szczepionki, suplementy diety, amulety życia (to już jakaś magia lub efekt uboczny gmo), a do tego krowy różnej wielkości. Zakupiłeś co trzeba i zaczynasz konkurowanie z farmerskim rodzeństwem, co taki sam bagaż życiowy dźwiga.

Każda tura składa się z 5 faz:

  1. Zaglądasz do kalendarza, czyli odkrywasz kartę pory roku. Na każdą porę roku przypadają 4 losowe karty, a na nich znajdują się różne efekty dla danej tury. Dowiadujesz się ile akcji będzie można wykonać i jakie są efekty specjalne dla danej tury.
  2. Wybierasz teraz 1 akcję z 4, podobnie jak pozostali farmerzy i zakrytą układasz przed sobą. Z nadzieją, że inni tej akcji nie wybiorą. Masz do wyboru:
  • Karmienie – dzięki temu twoje krowy rosną o 1 poziom (stają się większe, grubsze, dają więcej mleka, po prostu full wypas) i stają się cenniejsze.
  • Rozmnażanie – średnie i duże krowy, te co tworzą pary, powiększają stadko o 1 cielaczka. Zaczynasz widzieć w tym niezły biznes.
  • Zakupy – targ to ulubione miejsce farmerów, wiele tam można kupić, jak masz hajs toś pan na targu, kabza chudnie.
  • Sprzedaż – pisałam już, że targ to ulubione miejsce farmerów, jak masz krowy toś pan na targu, hajsik leci do kabzy.
  1. Wszyscy okoliczni farmerzy odkrywają wybrane akcje i zgodnie z wytycznymi na karcie pory roku dzielicie się kolejno, czasem niesprawiedliwie krotnościami danej akcji. Fajnie jak nikt nie wybrał tej akcji co ty, bo zgarniasz całą pulę, ale niestety im więcej graczy, tym tłoczniej.
  2. Teraz wykonujesz wszystkie przyznane ci krotności wybranej akcji, a co nie wykorzystasz to po 1 dolarze sobie zrekompensujesz.
  3. Teraz stosujesz się do efektu karty pory roku. Jak dojdziesz do 4 karty danej pory roku, to oddajesz wszystkie krowy, których nie zaszczepiłeś. Po prostu firmy farmaceutyczne przekupiły rząd i wszystko, i wszystkich trzeba szczepić z aluminium i tiomersalem.

I tak tura, za turą, 16 miesięcy. Ciężkie jest życie farmera. Zaś na koniec, rzucasz cały interes, sprzedajesz krowy i liczysz zyski. Pochwal się kolegom, ileś to zarobił. Najwięcej? Muuu(ój) tyś jest – krzyknie babka, co słyszała, że rolnik szuka żony.

Czego Wesołe krówki nauczą wasze dzieci?

Wiele. Zarządzania pieniędzmi, balansowania między oszczędzaniem a koniecznymi wydatkami. Umiejętności oceny, co potrzeba w danej chwili gry i co będzie niebawem konieczne – stąd trzeba myśleć o szczepionkach, co by, prócz strat w krowach, nie przyczepił się do tego Sanepid z karą finansową. Krowy muszą mieć też miejsce – niech mottem będzie „pól ci u nas dostatek, dajcie na krowy datek”. A krowa na wybiegu, to szczęśliwa krowa i podobno mleko zdrowsze daje. Przyrost masy i rozmnażanie, sztuczne lub naturalne, może odbywać się tylko w określonym momentach. Dzieci muszą więc zaplanować kiedy to się odbędzie, jakie krowy mogą dawać potomstwo (czyli dojrzałe), zaś potomstwo musi mieć dla siebie miejsce na polu, podobnie jak większe krowy. Szacowanie i planowanie jest koniecznością. Dzieci uczą się też dzielenia się akcjami, przełykania niesprawiedliwości podziału (bo ktoś czegoś może mniej dostać), uczą się też, dzięki kartom pór roku, zmienności warunków i przyrodniczych, i ekonomicznych. Wiele się dzieje, wiele przemyśleń i decyzji. To jest świetna nauka.

Czego mnie nauczyły Wesołe krówki?

Trzech rzeczy. Po pierwsze, jak można graficznie przerobić świnki na krowy, bo w oryginale były świnki. Córka mówi, że krówki fajniejsze. Po drugie, że SpongeBob Kanciastoporty potrafi się wkraść do grafik gry i zrobić nieśmieszne kwadratowe zwierzaki. Córka mówi, że pewnie to po suplementach. Po trzecie, że fajna gra dla dzieci może być zbyt długa i trzeba samodzielnie skrócić ją o całą 1 porę roku. Niestety ciągłe robienie tego samego przez 4 pory roku, czyli 16 tur, to stanowczo za długo i dzieciom cierpliwości nie starcza. Córka mówi, mama kończmy i tak jestem lepsza od ciebie.

Tak czy siak, fajna gra. Dobrze chodzi w każdym składzie osobowym. Jest solidnie i elegancko wydana. Będzie cieszyć dzieci i ich rodziców. Polecam.

Link BGG

Grę kupicie w sklepie www.planszomania.pl

3 Udostępnień