Szczęść Boże

Szczęść Boże to pierwsza eurogra, którą zaprezentowałam mojej wakacyjnej ekipie znad planszy. Ekipie graczy początkujących, bo grających u mnie zaledwie od kilku wakacyjnych tygodni. Brak doświadczenia nie był żadną przeszkodą. Wystarczył zapał, dobre chęci, otwarta głowa i matura w kieszeni. Ekipa i gra sprawdziły się w tych warunkach doskonale.

Jest to gra o górnikach. Każdy gracz wciela się we właściciela kopalni i walczy o punkty zwycięstwa. W trakcie swojej rundy gracz wysyła odpowiednią liczbę górników do 1 miejsca pracy z 5 dostępnych. Może więc:

  • zakupić odpowiedni żeton chodnika zgodnie ze swoim zapotrzebowaniem i posiadanymi pieniędzmi; gracz wybiera rodzaj węgla (kolor wagonika), wielkość urobku (liczba wagoników), fragment chodnika oświetlonego lub nie;
  • wydobyć węgiel na powierzchnię – do magazynu lub na karty zleceń; wydobycie musi być bardzo dokładnie skalkulowane, bo liczba punktów możliwych do wydania jest zawsze bardzo ograniczona, punkty wydobycia rozdzielić trzeba na ruch szoli, załadunek szoli, jej rozładunek;
  • wysłać ukończone zamówienie ściśle określonym środkiem transportu, 1 z 4 możliwych;
  • udać się do cechowni po pieniądze, niestety kwoty tam zdobywane również są ograniczone;
  • udać się po nowe zamówienie, które wybiera się z dostępnych zasobów uwzględniając aktualne swoje możliwości lub plany wydobywcze.

Każda runda (szychta) toczy się dopóki gracze posiadają pionki robotników. Na zakończenie rundy następuje podliczanie punktów, które przyznawane są graczom na 1 i 2 pozycji pod względem liczby zrealizowanych zamówień:

  • po pierwszej rundzie punktuje się rodzaj węgla,
  • po drugiej rundzie punktuje się rodzaj węgla i użyte środki transportu,
  • po trzeciej rundzie punktuje się rodzaj węgla, użyte środki transportu, liczbę pustych wagoników.

Na koniec gry otrzymuje się również punkty:

  • ujemne za nieutrzymanie korytarzy w kopalni w równowadze (różnica żetonów z lewej i prawej strony kopalni), za niezrealizowane zamówienia;
  • dodatnie za określoną liczbę pozostałych pieniędzy i znaczników węgla.

Dla ambitnych rodzin i średniozaawansowanych graczy to gra doskonała. Dla zaawansowanych graczy niestety jest zbyt prosta i powtarzalna, choć z rodziną warto zagrać. W odpowiedniej grupie docelowej ta gra ma prawie same zalety:

  1. Tematyka gry jest namacalna, szczególnie tu gdzie mieszkam, gdzie jeszcze jakiś czas temu funkcjonowała kopalnia węgla kamiennego, a wielu mieszkańców nadal para się górnictwem, choć w odległych śląskich miejscowościach. Temat jest swojski, łatwy do zrozumienia, życiowy. Taki nasz polski. Pełna lokalizacja gry na nasz rynek też dobrze tej grze zrobiła. Choć kopalnia z okładki jest zlokalizowana w Niemczech (Zollverein), to śląskie Szczęść Boże przywodzi na myśl rodzime tradycje i klimaty.
  2. Liczba elementów i wysoka ich jakość wzbudza zachwyt, szyby kopalniane z ruchomymi szolami wywołują szczerą dziecięcą radość i nie widziałam jeszcze gracza, który by z pasją tej szoli nie przesuwał przed grą w te i z powrotem. Mały bajer a cieszy.
  3. Instrukcja jest treściwa, ale czytelna i nie sprawia kłopotu nikomu. W dodatku tekstu nie ma tak dużo, jakby sugerowała liczba elementów gry. Plansze są czytelne, wszystko jest ze sobą dobrze powiązane. Zasady gry tłumaczy się w 10-15 minut.
  4. Mechanika jest intuicyjna. Przykładowo, łatwo zapamiętać, że trzeba posyłać górników do różnych stref pracy, że trzeba zdobywać pieniądze, by móc opłacić urobek, a wydobycie na powierzchnie, składowanie i transport to też koszty osobowe. Wiele elementów mechaniki można przełożyć na zwykły język codzienności.
  5. Podoba się graczom wzajemny wyścig o mniejsze koszty wyrażone w liczbie wysyłanych pracowników w różne miejsca pracy i walka o surowiec, a do tego ograniczenia finansowe i pracownicze. Podoba się również tworzenie łańcuchów produkcyjnych bez większej ingerencji innych graczy (interakcja jest niewielka).
  6. Skalowalność gry jest bardzo dobra, w dowolnym składzie osobowym tak samo dobrze się gra, a mechanika ogranicza tylko zasoby i dostęp do niektórych pól zależnie od liczby graczy.
  7. Gra tak bardzo się podoba, że z przyjemnością wraca się do planszy, by sprawdzić obmyślone sposoby działania. Trzeba w tej grze myśleć, jest sporo do zrobienia i sporo wyborów, ale jak zauważyłam, odbywa się to bez większego napięcia.

Jedyne co mi się w tej grze nie podobało, to końcówka gry. Bardzo traci na dynamice, czasem nawet nie ma co robić, bo i tak się nie zdąży lub już się nie opłaca. Jedyne rozwiązanie, to dobrze rozplanować akcje, tak by wykorzystać czas do samego końca.

Na koniec mogę dodać tyle: gra bardzo mi się spodobała i bardzo ją polecam. Szczęść Boże!