Julka prezentuje: Kokopelli

Z pierwszego mojego tekstu o grze Kokopelli dowiedzieliście się, co zawiera pudło, jakie są elementy gry i jaki jest jej cel. Dziś opowiem o mechanice i moich przemyśleniach.

Tematycznie ta gra została osadzona w indiańskiej wiosce, w której gracz wciela się prawdopodobnie w lokalnego szamana. Nie ma tu opisu wprowadzającego w klimat, więc sama sobie to wymyślam. Mama mówi, że po co klimat jak to Feld, ale przyznała mi rację, że w grze rodzinnej przydałoby się więcej fabularnego opisu. Oto mój: „W grze wcielasz się w Szamana indiańskiej wioski, a twoim zadaniem jest przeprowadzanie różnych ceremonii, potrzebnych dla zdrowego, spokojnego i dostatniego życia jej mieszkańców. Kto wykonana ceremonie we właściwej kolejności i zdobędzie za nie największe uznanie, ten zostanie zwycięzcą.”

Zasady gry

No więc, jako szaman masz wioskę i 4 rytualne miejsca, a z racji dobrych stosunków sąsiedzkich, możesz uczestniczyć też w niektórych ceremoniach w najbliższych sobie wioskach. Dokładnie mówiąc, pole gry gracza to 4 miejsca w jego wiosce (5 w grze 2-osobowej) i po 2 najbliższe u graczy siedzących po lewej i prawej stronie gracza. W te miejsca przez całą grę zagrywa się karty ceremonii. Jest ich 16 rodzajów, zaś w grze korzysta się z 10 losowo dobranych. Cała gra toczy się właśnie w wioskach, zaś wspólny obszar gry służy jedynie za magazyn żetonów punktów zwycięstwa (PZ), wskazuje rodzaje kart uczestniczących w grze (płytki wyboru) i pozwala na oznaczanie dwukrotnie przeprowadzonych ceremonii żetonami końca gry.

Każdy gracz musi przygotować swoją talię do gry. Ma w niej 6 kart jokerów i po 3 kopie kart ceremonii, wskazanych płytkami wyboru. Karty trzeba potasować, umieścić na środku własnej wioski i dobrać 5 do ręki. Tury rozgrywa się kolejno. W turze gracz wybiera 2 dowolne akcje z 5, mogą być takie same:

  • Dobranie karty – bierze się ją z własnego stosu. Na koniec tury można mieć w ręku tylko 5 kart, nadmiarowe odkłada się na spód stosu.
  • Wymiana kart – karty odkłada się z ręki na spód stosu do dobierania, tyle samo dociąga.
  • Rozpoczęcie ceremonii – na określone pole we własnej wiosce gracz umieszcza 1 kartę. W ten sposób może rozpocząć nową ceremonię (pod warunkiem, że w jego strefie gry nie ma już takiej ceremonii). Od tego momentu aktywna jest zdolność karty, do chwili zakończenia ceremonii (dołożenie czwartej karty) lub jej przerwania (odrzucenie kart).
  • Zagranie karty – gracz może dołożyć 1 kartę z ręki na pole w swojej strefie gry do już rozpoczętej ceremonii, może dołożyć również jokera. Dokładając 4-tą kartę kończy ceremonię, odrzuca karty i zdobywa punkty za daną ceremonię (4, 3 lub 1 zależnie od tego jaki aktualnie żeton znajduje się na płytce wyboru). Można zakończyć ceremonię u siebie lub w wiosce innego gracza – wtedy on otrzymuje 1 PZ.
  • Przerwanie ceremonii – odkładając karty ceremonii na stos kart odrzuconych z własnej wioski, kończy się ceremonię bez jej kończenia.

Gra kończy się gdy na płytkach wyboru pojawi się ostatni żeton końca gry lub gdy 1 z graczy wyczerpie swoją talię do dobierania. Zwycięża gracz z największą liczbą PZ za: zakończone ceremonie w trakcie gry, największą liczbę kart w stosie do dobierania (2 graczy zdobywa punkty), za każdą rozpoczętą ceremonię we własnej wiosce.

Podsumowanie

Kokopelli to gra rodzinna, która w sumie nie opowiada żadnej historii. Tematycznie mogłaby być o czymkolwiek. Jest wiele takich gier i w niczym to nie przeszkadza. Grafiki są ładne i ubarwiają grę, nie rozpraszają uwagi, a to jest bardzo ważny element w walce o punkty zwycięstwa. Zasady gry są bardzo proste, stąd bez trudu zagrać może każdy: starsze dziecko od 8 roku życia, młodzież, dorośli i nawet dziadkowie. W końcu to gra rodzinna. Problemem w niej wydają mi się tylko karty z anglojęzycznymi napisami. Na kartach znajdują się ikony akcji, ale ja nie nauczyłam się ich jeszcze. Nawet nie patrzę na nie – czytam działanie z karty pomocy, co na pewno wydłuża czas gry. Moi starsi gracze wolą też anglojęzyczny opis kart, niż rozgryzanie znaczenia 19 ikon. Szkoda, że to nie jest całkowicie spolszczona gra.

Mechanika gry jest bardzo ciekawa. Liczba akcji, jakie gracz ma do wyboru w swojej turze, jest nieduża, ale zawsze jest coś do zrobienia. Najważniejsze są oczywiście akcje związane z zagrywaniem kart. Mając kilka w ręku do wyboru trzeba pomyśleć czy zagrać je u siebie w wiosce, czy może dołożyć je w wiosce innego gracza. W sumie jest 8 miejsc do wyboru, to dużo w moim odczuciu, ale są też momenty, w których wydaje się graczowi, że jednak to za mało: gdy gracz nie jest w stanie zakończyć ceremonii lub gdy w ręku pojawiają mu się bardziej atrakcyjne karty – to czas na przerwanie ceremonii i zrobienie miejsca na inne. Przypomnę, że ceremonie można zaczynać tylko w swojej wiosce. Na nowe są więc tylko 4 miejsca. Każdy chciałby zagrać więcej kart i mieć z tego więcej korzyści, ale mechanika ogranicza te zapędy. Dzięki temu trzeba myśleć i kombinować.

Kolejnym istotnym elementem jest takie zagrywanie kart, aby przynosiły graczowi jak najwięcej korzyści. Wiąże się to z ich zdolnościami, które są aktywne dopóki karty znajdują się w wiosce. Dzięki nim można:

  • manipulować kartami: zdobyć dodatkową, dołożyć do ceremonii po dociągnięciu, dołożyć więcej kart, rozpocząć dodatkową ceremonię, rozpocząć ceremonię w sąsiednich wioskach, szybciej kończyć ceremonie;
  • wykonać dodatkową akcję;
  • zdobyć dodatkowe punkty zwycięstwa.

Odpowiednie karty w wiosce (kombosy) zapewniają graczowi wiele korzyści, więc czasem lepiej zbyt szybko nie kończyć danej ceremonii, tylko utrzymywać ją jak najdłużej. Pojawia się tu kolejny problem. Inna osoba może zakończyć ceremonię w naszej wiosce. I klops, punkty za zakończenie ceremonii stracone, karty stracone, planowane korzyści też. Spiesz się graczu! W tej grze jest ogrom interakcji, trzeba stale patrzeć co się pojawia w sąsiednich wioskach i pilnować korzyści z kończenia ceremonii. Walka o punkty zwycięstwa jest zażarta przez całą grę, a mając za sobą już kilka rozgrywek walczy się od pierwszego wyłożenia karty. W tej grze jest też losowość. Co ma się w ręku, to się używa. Na szczęście można czasem te karty wymienić.

Kokopelli to gra, w której trzeba sporo analizować i kombinować. Zasady ma łatwe, rozgrywka jest bardzo wciągająca i chce się do tej gry wracać. Dla wielbicieli Felda to lekki tytuł, ale naprawdę bardzo przyjemny. Ze względu na sporą interakcję wolę grać w 2 osoby, analizuję tylko 1 wioskę, choć ma więcej pól, ale konkurencja do punktów za ukończone ceremonie jest mniejsza. Po prostu mam mniej stresu. Natomiast mama woli grać w więcej osób, bo dużo się wtedy dzieje przy stole i walka o punkty zwycięstwa jest bardziej ostra. Bardzo mi się ta gra podoba.

W przygotowaniu tekstu pomogła mama.

0 Udostępnień