Historia Polski: Reglamentacja – gra na kartki

Gry mnie często zaskakują, ale takiego zaskoczenia jeszcze nie doświadczyłam. Otwieram pudełko z grą, a w środku, prócz elementów gry, znalazła się elegancka gruba książeczka. Nie instrukcja, nie reklama, a opracowanie dr Andrzeja Zawistowskiego z IPN, na temat reglamentacji w Polsce Ludowej. Wieczorem chciałam tylko rzucić okiem na zawartość książeczki. Skończyło się na przeczytaniu całości, ponad 100 stron.

Po lekturze opracowania okazało się, że moja wiedza jest znikoma, mimo, że sporo pamiętam z dzieciństwa (urodziłam się pod koniec lat 70tych) i sporo opowiadało się w domu. Co ciekawe, fragment opracowania wyjaśnił mi nawet coroczną (sic!) cukrową panikę sąsiadek w wieku przed- i emerytalnym. „To przyzwyczajenie Polaków nie zanikło wraz z upadkiem komunizmu” głosi tekst. Nawet w roku 2014. Zachęcam więc, do przeczytania całego tekstu, napisanego bardzo przystępnie i interesująco. Być może będzie to pierwszy krok do zachęcenia starszego pokolenia do planszówek lub zachęcenia młodych do nauki historii współczesnej.

Zasady

Każdy gracz otrzymuje 5 losowych kartek na towary oraz kartę Zapowiedzianej wizyty, do której musi się przygotować. Karta wskazuje jakiego typu rzeczy należy zakupić by wizyta się udała, a tym samym przyniosła na koniec gry punkty zwycięstwa. Zakupy dokonuje się przy użyciu posiadanych kartek często zdobywanych z przydziału lub na drodze wymiany między kolejkowiczami. Runda podzielona jest na 2 fazy:

  • przydziału kartek, w której gracz aktywny (3 w kolejce) dociąga ze stosu 2 i próbuje wymienić się kartkami i/lub miejscem w kolejce z innymi graczami lub spekulantem. Czas na wymianę jest ograniczony przy pomocy kręcącego się drewnianego bączka. Jest to kwintesencja gry, w której interakcja między graczami jest bardzo duża. W tej fazie można wymieniać co się chce, dowolną liczbę razy, po dowolnym kursie wymiany.
  • zakupów, w której bierze udział gracz stojący jako pierwszy w kolejce. Zakupy polegają na wymianie 3 ściśle określonych kartek tylko na 1 kartę zakupów i przeniesieniu pionka na koniec kolejki.

Koniec gry następuje, gdy zabraknie kart zakupów do dokładania na półki sklepowe. Ostatnia runda ma troszeczkę inny przebieg – wszyscy gracze wymieniają się kartkami między sobą (w czasie kręcenia się bączka) i wszyscy kolejno kupują to co zostało w sklepie. Po tym następuje faza punktacji. Za każdą ikonę na kartach zakupionych towarów (4 różne ikony: remont, obiad, ciasto, impreza) otrzymuje się po 1 punkcie, za 2 ikony wskazane na karcie Zapowiedzianej wizyty otrzymuje się 2 razy więcej.

Podsumowanie

Reglamentacja jest grą mechanicznie bardzo prostą, a sukces jaki odniesie (tego życzę na nowy rok) nie będzie opierał się na mechanice, a na poruszonej tematyce i interakcji między graczami. Wspomnienia przyciągną uwagę wielu ludzi, tak samo jak moich 3 świątecznych gości. Mało grającym osobom spodoba się łatwość rozgrywki, dobrze działająca mechanika. Spodoba się stanie w kolejce, walka o towar (często jakikolwiek), wykonywanie zadania, wymiana kartkami, a nawet wynegocjowanie lepszej miejscówki w kolejce. Nawet spekulant, choć mający niewielki udział w grze jako pionek neutralny i zarządzany mechaniką, ma w sobie urok. Spodoba się również wykonanie – klimatyczne, humorystyczne, estetyczne i wysokiej jakości. Wiadomo, mechanika nie porwie doświadczonych graczy, nawet znudzi po kilku rozgrywkach. Do tego zadziwi kręcenie bączka wyznaczającego czas negocjacji, pewnie i wiele niewprawnych rąk sfrustruje. U mnie bączek dobrze się przyjął, bo kiedyś sporo grywaliśmy w tyrolską ruletkę, a nawet oryginalny bączek odnalazł się w domowych zakamarkach. Dobre wspomnienia też wpłynęły na odbiór tej gry w moim środowisku. Jedno jest pewne, gra jest stworzona dla specjalnych celów i takim będzie służyć, za co zostanie z czasem doceniona.

9 Udostępnień