Wojownicy podziemi

Od szalonych rozgrywek w Merlin ZinZin upłynęły 2 lata. Przez cały ten czas marzyła mi się gra w podobnym klimacie, epicka, przygodowa, a przede wszystkim zręcznościowa, zabawna i niebanalna, choć tym razem przeznaczona dla starszych graczy. W moje ręce wpadli Wojownicy Podziemi, gra wydana przez Lucrum Games.

Znajomy z Londynu kiedyś mi o niej opowiadał, ale nie w superlatywach. Mówił, że jest losowa a przez to pozbawiona możliwości podejmowania jakiś sensownych decyzji, że jest powtarzalna, bo całą grę tylko rzuca się kośćmi i tak naprawdę robi się ciągle to samo. Nie pojmował, jak może kogokolwiek wciągać i bawić. Opinie o grach są bardzo subiektywne, nabiera się po nich dystansu lub wpada w euforię zakupową. Wpadłam na jakiś czas w sidła tego pierwszego.

I….

Już po pierwszej mojej rozgrywce i jednocześnie pierwszej porażce entuzjazm względem tego tytułu stał się ogromny. Że co? Że jak? – pytaliśmy z rozdziawionymi paszczami. Porażka była epicka. Pokonały nas potwory w podziemiach, a wszyscy bohaterowie zginęli szybko i (na szczęście) bez świadków. Chwilę później od młodzieży usłyszałam, że ta gra jest mega i myślę, że to właśnie młodzi ludzie najlepiej się w niej odnajdą. Choć też starsi z dużym poczuciem humoru i dystansem do siebie.

Wojownicy Podziemi jest grą typu dungeon crawler. Opowiada o wyprawie śmiałków do najgłębszych lochów, walce z różnymi potworami, zdobywaniu nagród, a wszystko to dla chwały i sławy. I dla humoru. Największą zaletą tej gry jest właśnie humor. Widać go w grafice, w doborze postaci, potworów, w ekwipunku, w nazwach kart, w cytatach wziętych żywcem z ust bohaterów, które można znaleźć na każdej karcie. Widać, że przy przygotowaniu polskiej edycji pracowała świetna ekipa. Inteligentna i dowcipna.

Humor na papierze to jedno, dobry humor przy stole to zupełnie coś innego. Mechanika gry wymaga ogromnej ilości humoru i dystansu do siebie oraz współgraczy. Wynika to z faktu, że wszystkie akcje opierają się na rzutach kośćmi. Często niecelnych, często nieudanych pod względem technicznym. To gra bardzo lekka mechanicznie i z tą myślą należy siadać do stołu.

No ale o co chodzi?

Gracze wędrują przez 3 poziomy podziemi, a na każdym znajdują się 2 ścieżki prowadzące przez różne pomieszczenia. Wchodząc do danego pomieszczenia napotyka się potwora, z którym walczy się wspólnymi siłami, by ostatecznie stanąć oko w oko z władcą podziemi. Wygrana rozgrywka to pokonanie tegoż.

Walka z każdym potworem i władcą opiera się na zręcznych rzutach kośćmi:

  • Gracze w swojej turze kolejno dobierają po 1 kolorowej lub białej kości. Ich liczba jest ograniczona i bywa, że nie porzuca się nimi za dużo (łatwo i niechwalebnie można grę skończyć).
  • Podczas rzutu kość musi co najmniej raz odbić się od stołu i wpaść na planszę, za wyjątkiem 4 otworów w planszy i piszczeli.
  • Sposób rzucania zdeterminowany jest przez zdolność specjalną z karty potwora, z karty ekwipunku lub z danego pomieszczenia w podziemiach. Sposobów jest aż 22, ale to nie wszystko – bywają momenty, w których tworzy się kombinację różnych rzutów.

To właśnie najbardziej szalony i wymagający etap gry. Nie zawsze uda się wykonać kombinację, nie mówiąc już o celności rzutu. Raz rzuty wychodzą za słabe, innym razem za silne. Kość zatrzymuje się nie w tym miejscu, które się marzy (im bliżej środka, tym lepszy wynik rzutu). Gracze liczą też na pojawienie się na ściance symbolu aktywującego specjalne zdolności aktywnego bohatera. Dodatkowym utrudnieniem jest obecność na planszy już rzuconych kości – czasem to pomaga, a czasem wadzi.

Wyniki z rzutów kośćmi połączone z ewentualnym zastosowaniem zdolności specjalnych bohaterów czy kart ekwipunku, służą walce z potworami. Każdy ma swoją określoną moc, liczoną w punktach życia od 2 dla najsłabszych do 40 dla władcy. Udana walka stopniowo obniża wartość mocy potworów, a w chwili osiągnięcia przez nie poziomu zero, można mówić o chwilowym zwycięstwie.

Niby losowość, a jednak…

Jest trochę decyzji. Jakich bohaterów wybrać na początku gry, a przede wszystkim, jakie ich zdolności i ekwipunek będą przydatne? Którą zdolność aktywować, poprzez wybór kolorowej kości, w walce z danym potworem? Jakie zakupić karty ekwipunku, jak je łączyć ze sobą, kiedy aktywować? Jaki dobrać poziom trudności gry: łatwy, średni czy trudny? Im wyższy poziom, tym więcej potworów o dużej mocy. Którą ścieżkę przemierzać – dłuższą czy krótsza a trudniejszą? Kiedy użyć białe kości? Trudno się je zdobywa, a na pewno będą przydatne w walce z silniejszymi potworami, itd.

Niewątpliwie cała gra jest losowa, włącznie z doborem kart potworów. Wierzcie mi, ta mechanika sprawdza się doskonale. Gra jest bardzo lekka i bardzo zabawna (choć to zależy głównie od współgraczy). Znalazłam w niej dużo więcej niż oczekiwałam. Dobry humor tryskający z gry i dużo pozytywnej energii od współgraczy nie raz doprowadziły mnie do łez ze śmiechu. Trzeba się w niej, dosłownie, nieźle nagimnastykować, choć i tak rozgrywka non stop dawała nam po łapach. Często udowadniała nam jakimi jesteśmy niedojdami, jak nadmiar pewności siebie potrafi obrócić się przeciwko nam. Mimo wielu przegranych, nie ważne czy na początku, w środku czy na końcu gry, i prostoty Wojownicy podziemi niesamowicie wciągają. Sprawdźcie na swojej skórze, że kilka rozgrywek pod rząd to norma.

Po kilku rozgrywkach zauważycie również, że gra jest bardzo bogata. Nie w szczegóły mechaniki, bo ta jest prosta jak budowa cepa (weź kij i machaj), ale w elementy ją urozmaicające: 53 karty różnych potworów, 53 karty ekwipunku a na nich przeróżne zdolności specjalne, różny rozstaw pomieszczeń na 6 dwustronnych kartach podziemi, 9 bohaterów. Nie nudzi się to, co za każdym razem, głownie dzięki losowości, jest inne.

Świetna, lekka kooperacyjna gra – bez symptomu lidera. Polecam!

 

Link BGG

 

17 Udostępnień