To jest napad!

Pierwowzorem gry To jest napad! jest Caramba! zaprojektowana przez Michaela Schachta w 2004 r. Zasady gry w polskim wydaniu zostały dość konkretnie zmienione, a do tego grę przepięknie zilustrował Mariusz Gandzel. Dzięki tym zabiegom dziś trzymam w ręku piękną i emocjonującą karciankę, skierowaną przede wszystkim do graczy rodzinnych i starszych dzieci.

Pudełko z grą jest niewielkich rozmiarów, zawiera bowiem tylko talię kart i znacznik pierwszego gracza. Ta niewielka liczba elementów pozwoli grę zabrać ze sobą wszędzie. Dzieciaki wracają do szkół, przyda się więc na długich przerwach obiadowych. Niedługo też wakacje, koniecznie trzeba tę grę wziąć ze sobą, bo swoją lekkością i dynamiką wpasowuje się wakacyjne nastroje.

Celem gry jest zdobycie jak największej liczby punktów zwycięstwa za łupy z ograbionych pociągów. W końcu to Dziki Zachód, a grupy bandziorów mocno ze sobą rywalizują. Każdy gracz otrzymuje 15 kart wybranej bandy. Można się wcielić w kowbojów, Meksykanów, dezerterów lub Indian. Członkowie band zostali umieszczeni na dwuczęściowych kartach – mają one wartości 2-7, w większości przypadków różne na obu połówkach. Karty mają również oznaczenia kolorystyczne, przypisujące je do 3 różnych rodzajów wagonów, zawierających: TNT (trinitrotoluen wymieszany z ziemią okrzemkową – krótko mówiąc dynamit), złoto i dolary. Muszę pochwalić zastosowaną ikonografię. Jak wiadomo, karty trzymane w ręku w formie wachlarza uniemożliwiają zobaczenie dolnej części karty. Wydawnictwo rozwiązało ten problem wpisując pod wartością widocznej części karty, wartość drugiej połówki.

Na początku gry, każdy dobiera losowo 5 kart do ręki z własnej bandy. Na koniec rundy gracze zawsze dobierają 2 karty, stąd ich liczba w ręku, w dalszej części gry, będzie zależała od decyzji gracza. Gra trwa 6 rund, a każda z nich dzieli się na 4 fazy. W fazie 1 dokłada się po 1 wagonie każdego rodzaju. Jeśli w jakiejś rundzie wagon nie zostanie zdobyty, to pociąg robi się troszkę dłuższy. Nie mając miejsca na stole można te same wagony ułożyć kaskadowo.

Kolejne 2 fazy decydują o zdobytych punktach zwycięstwa. Faza 2 polega na zagrywaniu kart do określonych wagonów. Gracze kolejno kładą przed sobą po 1 odkrytej karcie z ręki, wybranym kolorem w kierunku pociągu. Powtarzają tę czynność do chwili spasowania, układając karty kaskadowo i kolorami. Pierwszy gracz musi wyłożyć przynajmniej 1 kartę, pozostali mogą spasować nawet na początku fazy. W fazie 3 następuje podział łupów. Gracz z najwyższą sumą w danym kolorze zdobywa kartę wagonu i odrzuca zagrane karty na stos. Pozostali gracze zabierają swoje karty z powrotem. Podobnie dzieje się w przypadku remisu – nikt nie zdobywa kart i wracają one do graczy, zaś wagon pozostaje na stole, sprawiając, że pociąg staje się dłuższy, a pula punktów zwycięstwa wzrasta.

Ostatnia faza pełni funkcję porządkową, dobiera się nowe karty i przekazuje znacznik gracza rozpoczynającego. Po 6 rundach gracze podliczają punkty ze zdobytych wagonów i zwycięża osoba z ich największą liczbą.

W wariancie zaawansowanym, jest ciekawszy sposób liczenia punktów zwycięstwa. Punkty za każdy rodzaj łupu uzyskuje się w wyniku pomnożenia liczby wagonów danego rodzaju przez najwyższą ich wartość. Gracz, który ma najwięcej naboi na kartach w danym kolorze dodatkowo dodaje 1 do najwyższej wartości na wagonie. Gracze mogą również zastosować zasadę, w której osoba z najwyższą sumaryczną (we wszystkich kolorach) liczbą wagonów o wartości 2 otrzymuje 1 dodatkowy punkt za każdy z nich. Wprowadzenie tego sposobu punktacji sprawia, że walka o wagony jest bardziej przemyślana, a nie oparta tylko na ich najwyższych wartościach.

Podsumowanie

To jest napad! jest grą lekką i przyjemną. Jest szybka, angażuje, wśród kilku znanych mi graczy w wieku szkolnym cieszy się szczególnym zainteresowaniem. Każda runda to zażarta walka o wagony z łupami. Mają tu miejsce szybkie decyzje: co i gdzie wyłożyć, kiedy spasować, a kiedy poświęcić większość posiadanych kart. Ze względu na kolejne zagrywanie kart przez graczy, to również baczna obserwacja pola gry: o co kto walczy, jaką ma już sumę wartości i czy uda się go przebić. To taka jawna forma licytacji z niewielkim elementem blefu (kartę o wyższej wartości można wyłożyć na samym końcu) i niespodziewanie mocno emocjonująca. W mechanice gry podoba mi się zmienna liczba kart w danej rundzie. Czasem gracz ma ich zaledwie 2, czasem dużo więcej. W tym ostatnim przypadku walka jest na pewno łatwiejsza, ale 2 karty pozwalają dokonać wielu wyborów. Wynika to z różnych wartości obu połówek karty i różnych kolorów (na większości kart).

Gra działa mechanicznie w każdym składzie osobowym, jednak ja wolę grę w 3-4 osoby. Przy 2 osobach i 3 wagonach nie odczuwam większej presji. To taka rozgrywka „co się zdobędzie, to będzie”. Łupy łatwo trafiają w ręce graczy. Jest to jednak dobra gra do pojedynków rodzic-młodsze dziecko (7-8 lat), by uczyć je myślenia, liczenia i podejmowania szybkich decyzji. Ciut starszym i dorosłym graczom rodzinnym polecam grę w większym gronie i z zaawansowanym sposobem punktacji. Gwarantuję dobrą i emocjonującą zabawę.

0 Udostępnień